3 grudnia 2016

Ubran Burritos – nowe, świąteczne menu

Świąteczne burrito przez zawinięciem i podgrzaniem - przygotowuje Anastazja fot. D.Szymbroska


Jak ten czas leci, w sierpniu ubiegłego roku zachwycałam się burriotos sprzedawanym z rowero-kramiku, a teraz…teraz miałam okazję jako jedna z pierwszych osób spróbować świątecznych zawiniątek.

Urban Burriotos – z przewoźnego stoiska zmieniło się w cieplutki lokal przy ulicy Pięknej. Najważniejsze jest to, że trzymają poziom, a nawet bym powiedziała podnoszą poprzeczkę,  jest coraz smaczniej.

Grudzień, pada śnieg, mokro, zimno i ciemno. Otwieram drzwi, parują mi okulary, przecieram je chusteczką i widzę Jacka w klapkach „hawajankach”. Serio. Kalifornia przy Pięknej! Właściciel Urban Burritos przekonuje, że właśnie o taki gorący tex-mex klimat mu chodzi.

2 grudnia 2016

Noodle Noodle czyli znów jem zupę w Londynie

Jeżeli wiecie, gdzie taką zupę zjem w Warszawie, to uprzejmie proszę o informację bo już wiem, że będzie mi jej brakowało....fot. D.Szymborska


Miesiąc temu przebiegałam obok restauracji, właśnie świtało więc nie była otwarta. Wiedziałam, że chcę w niej COŚ zjeść. A dziś? Dziś była otwarta, ja byłam głodna i uważam, że świetnie wydałam 8GBP!

Uwielbiam zupy, które są daniem pierwszy, drugim i deserem – jednym słowem ogromnie cieszy mnie wielka micha, w której pływają dobrej jakości dodatki. Ważne jest by bulion był aromatyczny a wszystko smaczne.

Miewam wrażliwy żołądek, jednym słowem zdarza mi się odchorowywać wizyty w restauracjach. Niby nic poważnego, ale do przyjemnych nie należy. Dlatego bardzo często zamawiam zupy. Ot praktyczna decyzja – wszystko co pływa w zupie, krócej lub dłużej było gotowane, a jeżeli miejsce jest oblegane to można zakładać, że zupa jest często przygotowywana… i takie myślenie działa, nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek odchorowywała zupę!

1 grudnia 2016

Wolno pieczony indyk ze śliwkami, kasztanami i makową marchewką


Super pomysł na podanie indyka, bezglutenowe dania fot. D.Szymborska


Uwielbiam warsztaty kulinarne, szczególnie takie na których mogę się dużo nauczyć, a przepisy według których gotuje są na tyle porywająco pyszne, że potem drugi, trzeci raz gotuje je w domu…

Dziś Jakub Steuermark i Marek Kropiwnicki uczyli jak gotować drób, tytuł warsztatu: „Drób na świątecznym stole”, jak na mój gust to nie trzeba czekać na święta żeby gotować według tych przepisów!

Przepis na indyka jest trochę skomplikowany ale jak najbardziej do powtórzenia w domu, jedynie znalezienie w supermarkecie jadalnych kasztanów może być wyzwaniem, ale warto poszukać bo dzięki temu danie jest ciekawsze. Jeżeli nie przepadamy na kasztanowym specyficznym smakiem to możemy podać mięso z innym sosem, jednak z „przepisowej” marchewki to bym nie rezygnowała bo taka pyszna!

Szef podał składniki dla 4 osób, moja grupa 4 blogerek gotowała dziś dla 26! Dało się! Jednak jak to bywa przy „hurtowych” wydawkach człowiek jest porządnie zmęczony po warsztatach i lepiej rozumie jak to jest „być na kuchni”.

Składniki (4 spore porcje):

30 listopada 2016

Gravitan-Guru Professional Triathlon – czyli jak się sponiewierać w środku tygodnia

Selfie po zawodach, dobrze, że telefon trochę zasłania twarz bo wypieki, delikatnie mówiąc to miałam duże....


Lubię dobrą triathlonową zabawę. A klimat mamy jaki mamy, morsować jeszcze nie zaczęłam, marznę w stopy i ręce na rowerze to…pozostaje indoor triathlon, czyli triathonowanie pod dachem.

Nauczona doświadczeniem – widzę pierwszą edycję – zapisuje się, bo potem to się zacznie cyrk z miejscami. Serio. Z jednej strony ogromnie cieszę się, że tyle osób zaczęło uprawiać sport, z drugiej pamiętam jeszcze zapisy na Berliński Maraton, które nie wymagały losowania, ba wystarczyło się zapisać dwa, trzy miesiące przed… Jak przeczytałam ogłoszenie o I Edycji Gravitan-Guru Indoor Triathlon to….się oczywiście zapisałam.

Organizatorzy przygotowali dwa dystanse – krótszy i prawie sprinterski, ten pierwszy dla debiutantów (300/13/3) ten drugi o pięknej nazwie PROFESSIONAL (500/20/5). Startować można do końca roku, udział jest bezpłatny, a na "mecie" czeka śliczny imienny dyplom i dużo niespodzianek – kuponów rabatowych i woda z kofeiną (nie wiedziałam, że coś takie istnieje, ale dobrej latte nie zastąpi….).

29 listopada 2016

Czy warto kupować buty z membraną GORE-TEX?

W wersji czarno-białej prawie nie widać różnicy, ale dzięki temu też nie widać,
że buty wymagają starannego prania, czyli conajmniej godziny w łazience,
ze szczoteczką i ciepłą wodą....a potem długiego schnięcia,
bo przecież na kaloryferze ich nie położę...to niech zostanie czarno-białe zdjęcie!
fot. D.Szymborska


Mniej więcej o tej porze roku, my blogerzy przygotowujemy listy prezentów, ja na przykład piszę o tym co albo sprawdziło się najbardziej (sport/kuchnia) albo o tym co chciałabym dostać….

W tym roku zamiast gotowej listy będę przedstawiała zestawienia droższej i tańszej rzeczy o podobnych właściwościach, zacznę od….dołu czyli od butów.

Od wielu lat biegam w butach The North Face, ba jak zerknęłam na zdjęcia to już w 2012 po Pirenejach biegałam w przełajówkach TNF (TUTAJ

Od października biegam w nowym modeli TNF, który ma membranę GORE-TEX, wcześniej testowałam Adidasy, które również miały GORE. Oto moje za i przeciw kupowaniu, jakby nie było droższych butów, które mają GORE-TEX:

Za:

28 listopada 2016

Makaron z brokułami, anchois i kurczakiem

Przepyszne połączenie słonych rybek z chrupiącym kurczakiem fot. D.Szymborska


Połączenie słonych rybek z soczystymi brokułami do tego filet z piersi kurczaka (taka, ze skórą) smażony tak jak kaczka….czyli same smaczne rzeczy w głębokim talerzu!

Przepis prosty, szybki a danie bardzo efektowne i z pewnością podam je nie jeden raz! Już wcześniej próbowałam czegoś podobnego ale świeże brokuły zamiast mrożonych i filet z piersi kurczaka zamiast zwykłego kawałka mięsa znacząco podnosi smak tego dnia.

To trochę jak remont mieszkania – niby dalej te same ściany ale w środku może być już zupełnie coś innego.

Co ważne tak przygotowany makaron nadaje się do zapakowania do pudełka i dobrze smakuje na zimno.

Zawsze imponowało mi to, że w restauracji nawet zwykły kawałek kurczaka jest…ze skórką, dlatego do tego dania sama wykroiłam filety – owszem nie były takie duże jak te normalne „sklepowe” ale za to miały skórkę, to naprawdę zmienia smak mięsa. A reszta kurczaka poszła do rosołu – czyli nic się nie zmarnowało!

Składniki (4 porcje):

26 listopada 2016

Ile TO ma kalorii?

Cóż...to dla jednej osoby...to znaczy serki nie ale to co na talerzu to już tak....fot. D.Szymborska


Śliczne zdjęcie prawda? Ot, spokojne sobotnie śniadanie, bardziej brunch, bo późno już było jak wróciłam z biegania po falenickich wydmach.

Wszystko świeże, pyszne, dobrej jakości. Dwa rodzaje twarożku (ze szczypiorkiem i rzodkiewką), wycinanki rzodkiewkowe – uwielbiam te kiczowate kwiatki, dobry boczek, naprawdę mięsne frankfurterki, wciąż smakowy pomidor, szczypiorek i dwie łyżki groszku z majonezem, jeszcze jajko od kury co widziała słońce i biegała po zagrodzie, wafle z dobrej kukurydzy….  Jak się poświęci chwilę i policzy to taki posiłek to….uwaga, uwaga …..1200kcal!

Co? Że niby takie śniadanko ma wystarczyć na cały dzień? Pewno, że nie, bo człowiek szybciej zgłodnieje….i do 3000 tysięcy kalorii „dobije” z pewnością….

Kalorie - liczyć? Nie liczyć?

Szkoły są dwie, ja zaliczam się do tej trzeciej – wiedzieć co się je i myśleć o tym, ale nie siedzieć z kalkulatorem!

Uważam, że ogólna wiedza dotycząca kaloryczności poszczególnych dań jest potrzebna. Tu dodana łyżka oliwy, to łyżeczka tartego sera….tak można podwoić ilość zjadanych kalorii, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Na co zwracać uwagę, jak/czy liczyć kalorie?

25 listopada 2016

Grudniowy Runner’s Wolrd – moje przepisy

To co gotujemy, prawda?!


Macie już nowy numer RW? Ci co prenumerują to pewno tak, ci co kupują w kiosku to jeszcze nie koniecznie….a tam 62 strona i moje dwa przepisy.

Zadanie z Redakcji nie było łatwe – zaproponuj PROSTE i SZYBKIE dwa przepisy dla biegaczy – to jeszcze do zrobienia, ale dwa przymiotniki – FIT i ŚWIĄTECZNE – to już podniosło poziom trudności.

Przepisy przygotowywałam kilka tygodni temu, w sklepach dynie i znicze, zdobycie gałązki choinkowej do stylizacji zdjęcia było dużym wyzwaniem. 

Taka szybsza Wigilia – czemu nie…. 

Jak już zaczynam gotować to dla „armii”, porcje wielkie…. Jest czym obdarowywać…. przyjaciółka zjadała słoiczek kutii na lotnisku… bardzo smakowała - mogę powiedzieć, że przepisy testowane nie tylko na domownikach. To już się wygadałam, z resztą na zdjęciu widać – polecam barszcz i kutie.

24 listopada 2016

Jadalne prezenty – marmolada śliwkowa – super łatwy przepis

Śliczny słoiczek, pyszna zawartość = prezent pod Choinkę albo na Mikołajki! fot. D.Szymborska


Szef Krzysztof Rabek, specjalista od słodyczy przygotował kilka bardzo prostych przepisów, takich, które nie wymagają dużego doświadczenia w kuchni, specjalnych sprzętów a są bardzo efektowne, czyli takie, które nadają się na gwiazdkowy prezent.

Szef Rabek znany jest z pysznych słodyczy, jest współzałożycielem Cukierni Odette i Odette Tea Room, a jego pomysły na jadalne prezenty są super smaczne!

Przygotowanie marmolady ze śliwek kalifornijskich zajmuje mniej niż godzinę, do tego trzeba dodać pasteryzowanie jeżeli „prezentu” nie będziemy od razu zjadać…

Przepis na dwa słoiczki, lekko zmodyfikowany, moja grupa na warsztatach z Szefem należała do tych, którzy, a właściwie które pod okiem Rabka eksperymentowały, w efekcie do 4 słoików trafiła świetna marmolada, będzie idealna do owsianki.

Tym co ważne w tym przepisie to: a) użycie śliwek kalifornijskich, b) użycie suszonych bez siarki moreli – jednym słowem marmolada do najtańszych należeć nie będzie, ale do pysznych z pewnością!

Składniki (na 4 słoiki po około 400g):

23 listopada 2016

Cała „prawda” o kurczakach

Dobrze wiedzieć co się gotuje, w centrum uwagi szef Andrzej Polan,
wcześniej była bardziej naukowa prelekcja o kurczakach fot. D.Szymborska


Że z antybiotykami, że hormonami karmione, że modyfikowane genetycznie, że w strasznych warunkach hodowane…..ile to można o kurczakach usłyszeć. Co jest prawdą?

Miałam możliwość porozmawiać z ekspertami i….dużo się dowiedziałam. Na początek ostrzeżenie, osobom niejedzącym mięsa nie polecam dalszej lektury. Życie kurczaków jest mniej lub bardziej smutne i bardzo krótkie. Zanim ciekawostki to najpierw, zgodnie z tym co wiem od dziś dzięki warsztatom - „Kurczak zagrodowy” rozprawiam się z  kurczakowymi mitami.

1.     Kurczaki karmione są hormonami – nieprawda. Jak twierdzi ekspert, po pierwsze to drogie, po drugie niepotrzebne bo…

2.     Kurczaki są genetycznie modyfikowane – nieprawda, bo są krzyżowane, co oznacza tak naprawdę powstanie zupełni nowych ras kurczaków i kur (na mięso, na jajka).


3.     Kurczaki dostają antybiotyki – nieprawda i prawda – nieprawda w stosunku do kurczaków zagrodowych – jak taki dostanie antybiotyk to przestaje być klasyfikowany jako zagrodowy, jeżeli chodzi o kurczaki standardowe, to te owszem są leczone antybiotykami, ale potem trzeba odczekać około 5 dób (sprostowanie - dostałam mail od producenta - Drosed - 14 dni) przed ubojem – wtedy nie ma antybiotyków w mięsie.

4.     Mięso kurczaka trzeba myć przed gotowaniem – nieprawda, mięso jest umyte w ubojni, zapakowane i gotowe od razu do użycia – tak, tak mi też ciężko było to zaakceptować bo wydawało mi się, że zawsze trzeba je umyć.


5.     Kurczak kukurydziany jest najzdrowszy – nieprawda. Owszem mięso smakuje inaczej, ma inną barwę, ale to dlatego, że kurczak został tak skrzyżowany by będąc hodowanym jak kurczak "standard" (te co słońca nie widzą) jego mięso chłonęło karmę kukurydzianą.

22 listopada 2016

Przepłynąć Ocean, przebiec 5km, zrobić pompkę – marzenia do spełnienia i książka „Obudź w sobie wojownika”

Czasem czytając artykuł w gazecie wiemy, że jest ważny....fot.D.Szymborska


No dobra, to pierwsze to wymaga trochę więcej zachodu niż dwa kolejne. To co je łączy, to poczucie radości i spełnienia gdy się zrealizuje swoje marzenie.

O Benie Hooper’ze przeczytałam w The Daily Telegraph (12.11.2016, strona 32) – dowiedziałam się, że się rozwiódł, że ma córkę i właśnie wyrusza by przepłynąć Ocean. Serio. Wystartował z Dakaru i płynie do Natalu w Brazylii.

Pierwsza myśl: po co? Druga: tam są rekiny! Dalej zaczęłam się zastanawiać jaki to rekord gdy płynie przez kilka godzin potem śpi na łodzi i płynie dalej. Potem pomyślałam, że PŁYNIE i realizuje MARZENIE. Aż mi się głupio zrobiło, że zaczęłam odejmować Ben’owi odwagi, pomysłu a przede wszystkim szczęścia z realizacji swojego marzenia. Zerknęłam na stronę podaną w gazecie (TUTAJ) – Ben przepłynął już 37 mil – trzymam kciuki za jego marzenie i za rekiny, żeby trzymały się z dala od kogoś, kto realizuje to na czym mu bardzo zależy.

Z marzeniami i rekinami mierzymy się nie tylko w czasie wyprawy wpław przez Ocean, rekiny są również na lądzie – potrafią skutecznie uniemożliwić nam działanie, odciągnąć od tego o czym naprawdę marzymy. 

21 listopada 2016

Łosoś na puree selerowym z sałatą rzymską – 35min gotowania!!!

Solidna, kolacyjna porcja fot. D.Szymborska


Czasem gotuję na zamówienie, ba czasem to nie jest ogólne: zjadłbym makaron, tylko takie bardzo szczegółowe: to ja poproszę łosia na tym selerowym puree. Sałata rzymska to moja inwencja do tego dnia. Pasowała idealnie. To zielony dodatek zamiast jarmużu, który ostatnio nie cieszy się u mnie największym „wzięciem”.

A teraz dobra informacja – takie „prawie” restauracyjne danie można przygotować w 35 minut. Serio! Jak dla mnie to świetny czas, tylko wymaga dobrej organizacji w kuchni.

Składniki (3 solidne porcje, takie dla tych co np. przepłynęli 1500m bez dotykania brzegu basenu, albo ćwiczyli coś innego…..):

19 listopada 2016

Kultowa wydma pod Warszawą czyli jak trenować w Falenicy - PORADNIK

Bez filtra, dziś tak ślicznie było i zaczęło padać jak skończyliśmy trening fot. T.


Tak, tak teraz to już jest kultowa. Jeszcze kilka lat temu nie było znaków, nie było problemu z parkowaniem, kto wiedział to biegał, kto nie to cierpiał na podbiegach maratońskich. Dopóki nie było znaków „zwiedzałam” wydmę różnymi ścieżkami, cóż niby „prosta” trasa ale ja to potrafię się zgubić.

Wczoraj odebrałam numer startowy to….dziś trzeba było sprawdzić czy nic się nie zmieniło. Przybył bar, serio, w środku nie byłam bo trenowałam ale jest drogowskaz jest nowe miejsce!

Oj, zerknęłam na dwa początkowe akapity, hermetyczny język, opis miejsca, które ci co trenują lata znają świetnie, a ci co zaczęli? No właśnie każdy kiedyś zaczyna dlatego teraz będzie ściągawka: jak dojechać? Jaka trasa? Jaki stopień trudności? Pytań dużo. To po kolei.

Jak dojechać?

Tak wygląda trasa każdej pętelki - zrzut z zegarka

18 listopada 2016

Meksykańskie tacos z indykiem, papryką ramiro i kolendrą

Sama łódeczka ma 70kcal, do tego ser i farsz....czyli obiad w jednej kalorycznej porcji fot. D.Szymborska


Wrapy – były, chrupiące (ale też z reguły rozpadające się) tacos też, tortille w wersji pszennej i kukurydzianej – jak najbardziej zjedzone, to czemu nie spróbować czegoś innego?

Łódeczki z tortilli? Świetny pomysł na podanie jedzenia, do tego nic nie wypada, łatwo je zjeść, z racji wielkości łódeczek nie jest to jedzenie bankietowe – za duża porcja, ale łatwe do zjedzenia np. w czasie imprezy.

Przygotowanie – cóż, tutaj trzeba liczyć się z 30minutami aktywnego gotowania i 3 godzinami sporadycznego mieszania sosu. Coś za coś, jak się nie chce używać gotowców to zwyczajnie trzeba to ugotować.

Składniki (na 8 łódeczek – wielkości dużej męskiej dłoni):

17 listopada 2016

Lepiej jeść pyszne kanapki czyli o placku ziemniaczanym w Paul’u

Jak wcześniej wszystko smakuje to startuje się z wysokimi oczekiwaniami....fot. D.Szymborska


O Paulu pisałam już kilka razy, przy okazji wspomnień gorących bagietek w Londynie, kanapek na trasie we Francji czy w końcu otwarcia pierwszego Paul’aw Warszawie.

Przy Emilii Plater zjadłam świetne śniadanie – może tak bardzo mi smakowało bo było po ukończonym i wygranym (w open kobiet) indoor triathlonie? Pisałam też o dobrych sałatkach na wynos. Ale z lunchm to już Paul’owi tak dobrze nie poszło.

A wszystko przez to, że spóźniłam się o trzy minuty. Pan kelner przyniósł kartę do stolika o 11.03 - oferta śniadaniowa „działa” tylko do 11. Trudno. Najbliżej późnego śniadania był placek ziemniaczany z łososiem i sałatą. Zamówiłam.

No i cóż rozczarowanie, tak jak placek – wersja francuska więc z ugotowanych i rozbitych ziemniaków, był całkiem smaczny tak sałatą były suche liście. W żaden sposób niedoprawione. Na szczęście można było poprosić o oliwę i przyprawy.


Ot bywają nieudane dania, dlatego pozostanę przy bagietkach (jak mam czas jedzenia glutenu) i sałatkach na wynos (jak jadę pociągiem z Centralnego).

16 listopada 2016

„Kuchnia Polska według Karola Okrasy” czyli książka z Lidl’a

Kolejna książka w kulinarnej biblioteczce, która wymaga gruntownego przeglądu, ale zanim minimalizm dotrze do książek kucharskich najpierw muszę uporządkować beletrystykę i pozycje naukowe.....fot. D.Szymborska


Przeczytałam, ba nawet zauważyłam „swój” przepis – dowód na to, że w kuchni myślimy podobnie (ten na buraki w plasterkach z serami i zieleniną).

Piękne zdjęcia pooglądałam, rogi pozaginałam (tak, znów nie mam karteczek samoprzylepnych) i zerknęłam co się u mnie gotuje. Cóż. 4 obiady naraz, bo tydzień pełen roboty, treningów, wyjazdów. Po lewej sos meksykański (mięso mielone z udźca z indyka/cebula/papryka/kukurydza/fasola/pomidory/kumin/kolendra/limonka) po prawej sos włoski (mięso mielone z udźca z indyka/cebula/oliwki/boczek/seler naciowy/pomidory/bazylia/oregano). Takich przepisów nie ma w książce Lidla, jest za to kilka ciekawych, nowych, które zamierzam wypróbować.

15 listopada 2016

Dlaczego warto zrobić kurs pierwszej pomocy?

Obym więcej nie musiała korzystać z wiedzy z kursu pierwszej pomocy.... fot. D.Szymborska


Żeby mieć śliczny dyplom-wizytówkę w portfelu? Pewno też, ale bardziej żeby komuś pomóc w sytuacji krytycznej. Przekonałam się o tym wracając samolotem do Warszawy.

Jestem z tych co wsiadają do samolotu, rozpuszczają włosy (bo wygodniej niż w upiętych), zamykają oczy i zasypiają, jak dobrze pójdzie to śpię jeszcze przed startem. Idealny pasażer dla obsługi – wsiada, pas zapina i się nie rusza i nic nie chce przez cały lot! Dokładnie tak zrobiłam wczoraj. Poczekałam, aż miejsce przy oknie zajmie miła blondynka przypominająca jedną z postaci z Muppetów, i zasnęłam. Obudził mnie dźwięk spadającej ciężkiej walizki, jak pomyślałam. Niestety nie był to niczyi bagaż, tylko pasażer z rzędu przede mną stracił przytomność i upadł w przejściu samolotu.

Zadziałały godziny szkolenia, sprawdziłam, czy oddycha, zawołałam pomoc – konkretnie najbliższą stewardesę, zadbałam o bezpieczeństwo, żeby nikt pana nie nadepnął, albo nic na pana nie spadło. Poprosiłam stewardesę, żeby tak jak w filmach przez radiowęzeł samolotowy zapytała się: „czy leci z nami lekarz”. Leciał. W międzyczasie zapytałam się pasażera czy bierze jakieś leki, jak ma na imię. Pojawił się doktor, który też miał bilet na ten lot. Szybko powiedziałam co wiem.

14 listopada 2016

Foto przebieżka po Londynie (Big Ben, St. James Park, Green Park, Hyde Park)

Wszystkie zdjęcia z przebieżki bez filtrów i innych udziwnień, ot takie było deszczowe światło i takie widoki...fot. D.Szymborska


Z treningów to mam fotkę przed i po, nie wyciągam telefonu z kieszeni (chyba, że nie wyciszyłam i dzwoni) gdy biegam. A dziś było inaczej. Foto przebieżka – czyli rozruch poranny po deszczowym, oczywiście Londynie. Miało być 5km wyszło 6.5, czyli w granicach błędu jak trasę wytycza się palcem na mapie. Tak na papierowej, bo telefon ma tendencję do albo rozładowywania się albo gubienia GPSa.

Bardzo miły rozruch, piękne miejsca, pogoda może nie do końca, ale cała reszta super. Bardzo dużo biegaczy, rowerzystów.

13 listopada 2016

5K w wodzie czyli o londyńskim basenie

Każdy zna takie zdjęcia na których COŚ wygląda szałowo, gdy tak naprawdę w rzeczywistości być miejscem,
nie tak porywającej urody....to właśnie tak jest z tym basenem....


Oj ile to razy narzekałam na worki/włosy/śmieci/kłaki wszelakie pływające w basenie lub znajdujące się na dnie. 

Często też skarżyłam, że woda za zimna, że tyle „chloru”, że nie da się domyć przez kilka dni, po których znów idzie się na basen, tak, że „chlor” unosi się niczym mgiełka z wątpliwej jakości perfum. 

Z reguły narzekałam na basen pod namiotem, z dinozaurem po środku (Warszawa), raz zdarzyło mi się wejść do basenu, zanurkować, wypłynąć i wyjść (Krynica). Chodziłam też na basen w którym była tak zimna woda, że żałowałam, że nie wzięłam pianki (Powsin). 

Więcej razy jednak zachwycałam się architekturą (Berlin – TUTAJ, TUTAJ), cieszyłam z czystości (Warszawa), wreszcie udało mi się popływać w grudniu w otwartym basenie, bez podgrzewanej wody (Barcelona TUTAJ)

12 listopada 2016

Pomidorówka i pierś z kurczaka – wersja de lux – Bistro51 Londyn

Pyszne danie główne w Bistro51 w Londynie fot. D.Szymborska


Nie napiszę, że na deser to był murzynek, ale blisko – pudding z toffi i lodami. Cukiernik Nikhil Vyas specjalizuje się w łączeniu hinduskich i afrykańskich smaków w europejskich deserach – świetnie i super smacznie mu to wychodzi.

Myślę, że Szef David Tilly mógłby poczuć się obrażonym, gdyby usłyszał, że jego zupę z pieczonych pomidorów nazwałam tak pospolicie. Co nie zmienia faktu, że wegańska wersja klasycznej pomidorowej spod ręki Tilly’ego wychodzi wyborna, aromatyczna i naprawdę rozgrzewająca, co w ten deszczowy wieczór w Londynie bardzo się przyda…

Na drugie kurczak chemoula czyli marynowana pierś (z kością i skórą) w kolendrze, pietruszce, szafranie, czosnku, kuminie i soku z limonki. Podana na polencie z suszonych owoców z fasolką w sosie z Harisy.

11 listopada 2016

Londyn – ramen w sieciówce i spotkanie z "autografem"



Przy kawie i herbacie można też się podpisać! fot. Ania z Fit in London


To zacznę od końca, Anię poznałam na treningach biegowych i Nike’owych, zawsze imponowała mi tym, że chce się jej przylatywać z Londynu na te nasze babskie treningi. Widziałyśmy się w przelocie. A dziś? Spokojnie, kawa, herbata i można były pogadać. I tutaj zaskoczenie, Ania pisała na swojej stronie Facebook’owej, że będzie zbierać podpisy w drugim numerze „Girls Dziewczyny Trenują” bo zna autorki tekstów. No…..i dziś poprosiła mnie o autograf. Bardzo miłe uczucie!  Bardziej dedykacja ale sprawiająca olbrzymią przyjemność. Im więcej poznaję osób, które czytają to co piszę tym bardziej się cieszę i chcę pisać więcej i lepiej!

10 listopada 2016

Ile kosztuje start w zawodach triathlonowych?

Że będzie kosztować to wiadomo, ale warto pomyśleć ile...i zaoszczędzić tam gdzie się da...fot. D.Szymborska


Oh jak miło polubić na „fejsie” zawody triathlonowe, najlepiej takie z czerwoną kropeczką w logo, albo te co mają w nazwie rodzinę…. A potem przeczytać regulamin i zrozumieć ile TO kosztuje.

To ile ten triathlon kosztuje? Że dużo to wiadomo, tylko pozostaje kwestia doprecyzowania jak duże jest to „dużo”.

Oto lista rzeczy, które trzeba uwzględnić, wpisać w budżet, gdy zamierzamy wystartować w zawodach triathlonowych. Specjalnie nie piszę o kosztach związanych z treningiem, rozpisuję TYLKO wydatki związane ze startem.

9 listopada 2016

Zdrowy detoks – recenzja książki

Pray dobrej, owocowej herbacie miło poczytać o zdrowym jedzeniu fot. D.Szymborska


Kto cytuje Paulo Coelho? No właśnie kto?! Niestety Ewa Jarosz, tak. Zupełnie nie rozumiem po co, dietetyczka, która naprawdę rzetelnie stara się przygotowywać swoje publikacje, która zawsze pamięta o bibliografii, co wciąż trzeba chwalić, bo wielu autorów o pomija źródła.

Zdrowy detoks z mądrościami Coelho? Niestety, tak ale na szczęście tylko w części poświęconej motywacji i psychologii, cała reszta ciekawa, a przepisy wydają się naprawdę smaczne. Do tego Jarosz sama wykonała dokumentację fotograficzną – czyli przepisy stają się dużo bardziej wiarygodne. Jak widzę „na obrazku” jak powinno wyglądać danie, które będę gotować to wiem do czego dążę.

Myślę, że autorka starała się za bardzo, bo tak jak przepisy wyglądają bardzo zachęcająco tak, całość lekko przytłacza, ciężko w kilku słowach przedstawić tyle zagadnień ile chciała autorka.

8 listopada 2016

Zupa w koszyczku zamiast kawy z dripa – OH! MY PHO

Duża porcja jest OH duża, ale do zjedzenia dla kogoś po treningu fot. D.Szymborska


Rano było jeżdżone, niby na liczniku pokazało się „tylko” 19 godzin odpoczynku ale trening na VO2 czyli nogi tak spuchły po jeździe, że ledwo jeansy udało się ubrać. A potem wszystko na szybko, żeby zdążyć… pędząc na spotkanie przebiegłam obok wietnamskiej knajpki, zaparowane okna i tłum ludzi, przykuwający uwagę czerwony szyld. Spodobało mi się, tym bardziej, że chwilę później umówiłam się z przyjaciółką na kawę.

Szybki telefon – że głodna, że zamiast kawy zupa, był tylko warunek – w streetfoodowym barze nie mogło śmierdzieć. Żadna z nas nie miała ochoty prać kurtek i wietrzyć torebek…. OH! MY PHO ma dobrą wentylację, owszem w lokalu jest gorąco ale zapachy pozostają w kuchni.

Zamówiłam specjalność lokalu – jak można się domyślić – zupę pho. Wersja – duża i jeszcze z pierożkami.

Siedem 30 minutowych dań dla sportowców – łatwe i zdrowe przepisy

można robić ze stoperem - czas start!


-       Jadłabym zdrowo, ale nie mam czasu.
-       Wiesz, przygotowanie dobrego jedzenia zajmuje wieki, ja mam półgodziny nie więcej.
-       Może bym i coś ugotował, ale to jest takie trudne i pracochłonne.
-       Czasem lepiej zjeść na mieście, albo zamówić…no a że pizze zawsze dowożą…

Ile osób tyle wymówek, by pójść na łatwiznę jedzeniową, kupić przetworzone jedzenia, zamówić catering albo inną pizzę.  Pewno, że raz na jakiś czas to może być miła odmiana – czekać na kuriera z jedzeniową przesyłką, ale jak tak jest codziennie to możemy zapomnieć o efektach naszych treningów. Ich zwyczajnie nie będzie, bo nasz organizm jest jak maszyna potrzebuje dobrego paliwa! Pomyślmy o sobie jak swoim aucie czy skuterze – wyobrażacie sobie, że jedziecie zatankować na stację benzynową – taką bez nazwy, bez certyfikatów pochodzenia paliwa, wreszcie taką, gdzie jest brudno….no raczej nie. To dlaczego do żołądka wrzucać śmieciowe jedzenie?

Z myślą o tych wszystkich, których takie wymówki słyszałam przygotowałam listę dań, które są proste w przygotowaniu, takich, które nie wymagają ani skomplikowanych zakupów, ani nietypowych i rzadkich sprzętów kuchennych. Zatem do dzieła – 10 sprawdzonych, prostych, smacznych przepisów i co najważniejsze takich, których prawdopodobieństwo zepsucia jest bliskie zera! To co smacznego biegowego i sportowego!