10 grudnia 2017

Blogowigilia 2017 – relacja

Selfie, ścianka bardziej blogersko się nie da.....chyba....


Jak ten czas leci, zerknęłam w historię blogową, na BLOGOWIGILI byłam ostatnio w 2014 roku (TUTAJ), kiedy minęły te trzy lata to nie wiem….Zapamiętałam wielki rozmach i duuuużo Aperol Spritz.

W tym roku było…spokojniej. Zapisałam się do grupy przygotowującej jedzenie. Moim zadaniem było nakarmienie 12 osób. Przygotowałam sałatkę caprese. Wersję prawie klasyczną – mozzarella – była, pomidory też, ale koktajlowe (obrane ze skórki oczywiście), bazylia – jak najbardziej tyle, że grecka – małe listki, nie zabrakło oliwy i przypraw. Przygotowując 12 porcji zrozumiałam, że elegancki catering to całkiem pracochłonne zajęcie…

Z racji zadań żywieniowych musiałam być na imprezie o 17.00. Jak dla mnie trochę dziwnie. O siedemnastej to zaczynały się urodziny koleżanek jak byłam w podstawówce! Byłam bardzo zdzwiona, gdy okazało, się, że na imprezę o tej porze przyszło już naprawdę sporo osób! Serio. Sobota, kilka chwil po siedemnastej a impreza w toku!

Trzydzieści minut później nie było śladu, no może z wyjątkiem tabliczki po moich sałatkach. Było mi bardzo miło, bo moje danie było pierwszym, które „zniknęło”.

8 grudnia 2017

Pokusa Janssona czyli szwedzka zapiekanka ziemniaczano rybna

Pyszna zapiekanka, której smak jest naprawdę słony! 

Uwielbiam anchois! Przepadam za tymi małymi, słonymi rybkami. Tak mi smakują, że potrafię je wyjadać prosto ze słoika! Serio! Niektórzy w lodówce szukają słodkości ja stawiam na słony smak!

Zapiekanka szwedzka (przepis modyfikował Michał Godyń, który na co dzień gotuje dla Ambasadora w Ambasadzie Szwecji), jest prosta w przygotowaniu, a jak coś łączy masło i anchois to może być tylko bardzo smacznie!

Zapiekanka nazywa się Janssons Frestelse – pokusa Janssona to ludowa potrawa, jest bardzo słona! Niektórzy twierdzą, że nazwa pochodzi od nazwiska śpiewaka operowego – Adolfa Pelle Janzona, inni, że zapiekanka zagrała w filmie z 1928 pod tytułem "Frestelse Janssons". Inni uważają, że jest to klasyczna szwedzka zapiekanka, coś co było po prostu „zapiekanką”.

Składniki (dla 4 głodnych Szwedów lub Polaków, którzy lubią słony smak):

7 grudnia 2017

Moje hity serialowe 2017 do oglądania z roweru (DVD)

Cztery pudełeczka a w nich sporo godzin filmowego szaleństwa....seriale rowerowe - mój wybór fot. D.Szymborska


Tak, tak wiem wszyscy teraz wszystko w „internetach” oglądają, albo telewizji. A ja tutaj z DVD. Powód jest prosty, nie mam TV, a wielu filmów nie można legalnie oglądać w sieci, więc pozostają płyty…

Dla tych co zaczynają przygodę z triathlonem, kolarstwem – nie ma błędu w tytule – oglądanie z roweru oznacza, że jest on wpięty w trenażer, a na telewizorze albo komputerze leci film. Czyli takie chomikowe zajęcie na zimę. Oczywiście można też pójść na spinning, albo poszaleć na welodromie, lub co ostatnio mi się bardzo podoba (mimo, że głównie biernie obserwuję) cyclo cross.

Mój pakiet serialowy na jesień i zimę 2017 przedstawia się następująco, patrząc od dołu na stosik płyt: WESTWORLD, PREACHER, HOMELAND, THE AMERICANS.

Z wyjątkiem Westworld reszta już oglądnięta więc będą recenzje rowerowe – za i przeciw….bo niektóre filmy, zwyczajnie nie pasują do jazdy. A to za dużo się dzieje, i kadencja nam spada bo wciągamy się w fabułę i zapominamy kręcić nogą, a to akcja jest na tyle spokojna, że jedziemy bez werwy…

6 grudnia 2017

Domowy sos tatarski – genialnie pyszny dodatek do ryb i jajek

Fish&chips tyle, że z tatarskim twistem - przepis na genialny sos już jest! fot. D.Szymborska


Pewno, że można kupić, taki w słoiczku, milion kalorii, dużo konserwantów i czasem jakiś korniszonek albo pieczarka się trafi. Tylko co ze smakiem? Sos tatarski to super dodatek do ryb, jajek, wędlin. Musi spełniać tylko jeden warunek – być smaczny! A ten przygotowany według tego przepisu jest super przepyszny!

Na zdjęciu jest dorsz (piękną rybę kupiliśmy na BioBazarze – o tym będzie odrębny post, bo nowa lokalizacja jest świetna!) z sosem tatarskim i frytkami. Czyli klasyka – fish&chips.

Podaję przepis na dużą porcję sosu – małej nie ma sensu robić! Duża i tak zniknie, ba nawet mi się wydaje, że jakąkolwiek porcje się przygotuje to i tak zostanie zjedzona „na raz”. Uwaga sos jest kaloryczny, ale nie zawiera konserwantów. Jeżeli mamy chwilę i do tego zrobimy domowy majonez to będzie to najdoskonalszy sos tatarski!

Niedawno czytając jakiś artykuł zauważyłam, że portal podaje czas potrzebny do przeczytania tekstu. Tutaj czas przygotowywania (jeżeli mamy produkty ustawione na blacie kuchennym) byłby podobny do czasu czytania tego postu… 

Specjalnie w tym przepisie podaję nazwy producentów, bo to jakiego majonezu, śmietany czy korniszonów użyjemy ma ogromne znaczenie dla końcowego smaku! Dlatego, jeżeli komuś zależy na pewności – czyli uzyskaniu genialnego sosu tatarskiego, to bardzo proszę używać dokładnie takich składników!

Składniki:

5 grudnia 2017

Rekord Bartosza Huzarskiego w Himalajach

Lewy, górny róg plakatu - autograf Bartosza Huzarskiego


Aż do dzisiaj nie zdawałam sobie sprawy jaką potęgą jest STRAVA, aplikacja mierząca kilometry.

Kojarzyłam ją z segmentami, to znaczy jadę sobie za „Made in Germany”, który nagle odjeżdża. Rusza z kopyta, bo licznik pokazuje, że tutaj zaczyna się SEGMENT. Czyli odcinek zapisany w systemie, na którym ścigają się kolarze (i kolarki też).

Podśmiewałam się też z rozmów kolarskich, gdzie zamiast zapraszania do znajomych na Facebook’u czy śledzenia na Instagramie, padało pytanie o nick na Stravie. Serio to takie ważne?

Wychodzi na to, że tak! Dorośli ludzie, zawodowcy przejmują się zapisami aplikacji. W 2012 roku Christopher Kluge (STRAVA) przejechał segment o długości 40 kilometrów w 3 godziny 4 minuty i 6 sekund. Ktoś powie, wolno jak na 40 kilometrów, tyle, że TE CZTERDZIEŚCI kilometrów zlokalizowane jest w Himalajach, nachylenie trasy wynosi 5% (stałe), a meta znajduje się na wysokości 5 359 m n.p.m.

Bartosz Huzarski, członek ekspedycji „Catching Breath”  zorganizowanej przez SKODA ścigał się właśnie na tym segmencie. Ustanowił nowy rekord – przejechał trasę w 2 godziny 36 minut i 16 sekund.

Trasa w Khardung Law to wielkie, a może nawet największe kolarskie wyzwanie. Zaczyna się asfaltem, kończy szutrem i kamieniami. Z każdym metrem kolarz jest bliżej mety, ale też oddycha się coraz gorzej. Brak tlenu, trudny teren do tego burza śnieżna – to wszystko z czym zmagał się Huzarski.

4 grudnia 2017

Smog – wróg biegacza

Ślicznie, lekko mglisto i bardzo smogowo....fot. D.Szymborska


Jeżeli myślisz, że to coś wymyślonego, ten smog, że to biznes dla producentów maseczek, specjalnych filtrów do okien….to tylko po części masz rację.

Nazwa smog pochodzi z połączenia dwóch słówek angielskich – smoke i fog czyli dymnej mgły.

Naukowo smog to nienaturalne zjawisko atmosferyczne, czyli takie, które sami sobie serwujemy. Na smog składa się zarówno działalność człowieka jak i zamglona i bezwietrzna pogoda.

Smog jest zagrożeniem dla zdrowia. Nieprzekonanym do tego przypominam wielki smog londyński – wtedy umarło 4 tysiące osób, a kolejne 8 tysięcy zmarło w wyniku komplikacji i chorób oskrzeli. To nie jest jakaś odległa historia jak wybuch wulkanu przed wiekami to zdarzyło się w grudniu 1952 roku! Ludzie umierali bo powietrze było zatrute a działo się tak dlatego, że przez mgłę w stolicy Anglii było bardzo zimno, mieszkańcy palii w piecach (węglem) i sami siebie zatruwali, na początku nie było paniki – wiadomo londyńczycy byli przyzwyczajeni do mgły, jednak po kilku dniach zdano sobie sprawę, że jest to zabójcza, smogowa mgła. Potem wprowadzono obostrzenia prawne, tak by poprawić jakość powietrza w Wielkiej Brytanii. Rozumiem, że wielki smog w Londynie był niefortunnym zbiegiem okoliczności, ale jego żniwa były ogromne, zastanawia mnie, czy u nas też potrzebujemy takich tragedii by coś zmienić?

2 grudnia 2017

Zamiast koni Mikołaje i Śnieżynki – Bieg Mikołajów w Warszawie

Śliczny medal do mojej kolekcji i dobry trening zrobiony fot. D.Szymborska


Tak miejsce jest ważne, bo dziś odbyło się wiele mikołajkowych zawodów biegowych. W tym roku zaplanowałam dwie pogonie za Świętym Mikołajem – jedna dzisiaj na Torze Wyścigów Konnych, druga za tydzień na Żoliborzu.

Dzisiejszy Bieg Mikołajów to bardzo przyjemna impreza. Organizatory zorientowali się, że zimą biegacze też mają ochotę startować w zawodach, wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i organizują zawody, których forma jest bliska pikniku. Owszem bieganie jest najważniejsze, ale niezależnie od tego czy przebiegnie się jedno okrążenie (około 2.3km) czy cztery – medal czeka. Dzisiejszy bieg to impreza o charakterze charytatywnym, czyli pomaganie przez bieganie.

Pakiety można było odebrać już wczoraj – duża wygoda. Dzięki temu nie musiałam przyjeżdżać wcześnie tylko sobie pobiegłam na start. Pakiet z tych najzwyczajniejszych – chip numer, czapka – bo przecież biegną Mikołaje i kolejny worek (niby na buty ale z mikołajkowy…).

Punktualny start biegu – lubię. Trasa – no cóż, dość powtarzalna – tor wyścigów dla koni ma to do siebie, że jest trawiastą pętlą….a dziś to właściwie był błotnisto, śnieżną breją z wielkimi dziurami….Nie powiem biegło się trudno. Z tego co pamiętam to kilka lat temu było dużo więcej śniegu i łatwiej się biegło….w 2013 to było nawet słonecznie (FILMIK TUTAJ). Dziś pogoda mocno średnia ale nie padało, a atmosfera była naprawdę świetna.

30 listopada 2017

Makaronowe roladki z twarożkiem i tuńczykiem – 500kcal

Proporcjonalnie pyszne to swojej niefotogeniczności! fot. D.Szymborska


W mojej biblioteczce książek kucharskich jest jedna, pozycja do której wracam zawsze z uśmiechem, przepisy są nieskomplikowane i z kilkudziesięciu już ugotowanych nie było wpadki – wszystko smaczne! Pewno to zasługa głównego składnika – makaronu! Dania z jego udziałem są proste, mają dużo węglowodanów i dzięki milionowi różnych dodatków praktycznie nigdy się nie nudzą. Mała Wielka Księga Makaronu – nieciekawa okładka, średnie zdjęcia ale za to jakie przepisy! Można otwierać na chybił trafił, iść do sklepu na zakupy i gotować.

Roladki są pracochłonne, bo płaty lasagne trzeba ugotować, można to „obejść” używając świeżego makaronu, ale na to wpadłam przy wyciąganiu ostatniego z garnka…..

Jedna porcja to około 500kcal, w tym 40g białka, 30g tłuszczu i 20g węglowodanów.

Składniki (4 porcje):

29 listopada 2017

Wirtualne prezenty czyli TRI MIKOŁAJKI

Wirtulany artysta udostępnia grafikę, świąteczna, prezentowa i bardzo na czasie....



Od kilku sezonów (blog ma już 6 lat) publikuję listy do Świętego Mikołaja, które z reguły podpisuję a to „Grzeczna biegaczka” lub „Najgrzeczniejsza Triathlonistka” (listy z lat ubiegłych są TUTAJ i TUTAJ)

W tym roku pomyślałam, że jeżeli mówię o tym, że dążę do minimalizmu w domu (wciąż ponosząc porażki w kwestii książek i ciuchów sportowych) to czemu nie przygotować listy prezentów, które nie zajmują miejsca?! Zmieszczą się pod każdą choinką, nie zagracą domu! Dlatego kupony, vouchery, kody, ale nie na sprzęt tylko na przydatne „usługi”.

W kolejności alfabetycznej list do Mikołaja przedstawia się następująco, podane ceny są orientacyjne, jak wiadomo wszystko może być dużo droższe…zaczynamy od 30PLN a kończymy na….kilku tysiącach…

Drogi TRI Mikołaju, zerknij proszę co jest dostępne z poniższej listy:

·      Bike fitting – od 200PLN do kilku tysięcy złotych

·      Dostęp do aplikacji sportowej np. TrainingPeaks i plan treningowy do IM– od 100$

·      E-booki poświęcone triathlonowi – od 30PLN

·      E-kurs dietetyki sportowej – od 50PLN

·      Indywidualna lekcja pływania – od 100PLN

28 listopada 2017

Bieżnia mechaniczna i jak się zachować na siłowni, czyli o zimowych treningach w ciemności….

Z bieżnią można się zaprzyjaźnić.....nie jest to łatwa relacja ale gdy nie ma możliwości innych treningów...fot. D.Szymborska


Taki mamy klimat, że jesienią i zimo jest ciemno. Nic odkrywczego, prawda? Tyle, że jak się jest dziewczyną, chce się biegać i ma się czas rano i wieczorem to „ten klimat” nie ułatwia. Jak do tego dopiszemy: niezbyt ciekawą/bezpieczną okolice, to, że można źle się czuć w ciemności i nie widzieć tego co pod nogami to….można albo polubić bieżnię albo biegać tylko w weekendy. Jeżeli poważnie podchodzimy do treningów to zostaje chomiczy kołowrotek.

Oglądam wschody słońca z bieżni. Może nie jest tak ładnie jak w lesie, ale kilometrów na treningowym liczniku przybywa.

Oto lista sprawdzonych sposobów jak się nie denerwować bieganiem w miejscu:

·      Bieżnia, bieżni nierówna, im lepszej jakości sprzęt tym jest cichszy i pozwala szybciej biegać. Jeżeli mamy taką możliwość to odwiedźmy kilka siłowni czy klubów fitness w okolicy. Dzięki temu sprawdzimy gdzie jest najlepszy sprzęt. Dobra bieżnia jest cicha, łatwo się zwalnia i przyśpiesza i można regulować kąt nachylenia.

·      Telewizor – z jednej strony jak mamy skomplikowany trening to oglądanie seriali czy wiadomości nie ułatwia, ale w przypadku biegu w stałym tempie, rozgrzewki, schłodzenia TV się świetnie sprawdza. Moim ulubionym sportem do oglądania z perspektywy bieżni jest bieganie na nartach – wtedy uśmiecham się do siebie, cieszę się, że też biegam i nie marznę!

27 listopada 2017

Śledzie po skandynawsku – z kawą i cytrusami – dwa przepisy

W kawie i cytrusach - śledzie po skandynawsku fot. D.Szymborska

Śledź z cebulką, śledź w śmietanie…..w ponad 4000 wpisach na moim blogu jest jedna sałatka śledziowa....przygotowywana na warsztatach....

Wszystko dlatego, że zwyczajnie nie jestem entuzjastką tych ryb. Jednocześnie tak jak co pewien czas staram się spróbować podrobów tak wciąż szukam jadalnych dla mnie śledzi. I uwaga, te cytrusowe są bardzo smaczne, kawowe to dla mnie za dużo. I jeszcze jedno, to są śledzie, które nie smakują śledziowo.

Pierwsze połącznie z wanilią, kafirem i innymi cytrusami jest z jednej strony egzotyczne z drugiej na tyle wytrawne, że ryba staje się krucha, zanika słoność. Jak to bywa z marynowanie i tutaj potrzeba czasu. Jednak warto uzbroić się w cierpliwość.

Przepisy pochodzą z Ambasady Szwecji, szef kuchni Michał Godyń sięgnął do przepisów tradycyjnych, wiadomo, że Szwedzi jedzą śledzie przyrządzane na milion sposobów. Połączenie z kawą, na początek wydaje się nieco egzotyczne, jednak to właśnie w Szwecji a nie na przykład słonecznej Italii pije się najwięcej kawy…

Myślę, że te dwa sposoby na śledzie powinny się sprawdzić w Święta, jeżeli chcemy być bardziej zachowawczy to poprzestańmy na tym z cytrusami, jeżeli i my i nasi goście lubi odrobinę szaleństwa to kawowa wersja śledzi będzie świetnym rozwiązaniem.

Cytrusowe śledzie – składniki dla 4 duże porcje:

25 listopada 2017

Brasserie Warszawska – złe zmiany

Kura i dodatki fot. D.Szymborska

Oj ile postów napisałam o tej restauracji, wszystkie w superlatywach, dwa razy właśnie tam obchodziłam urodziny…jednym słowem ulubiona restauracja w Warszawie. Niestety do czasu.

Do restauracji chodzę z dwóch powodów – jestem głodna i nie mam siły stać w swojej kuchni (wybieram miejsca blisko domu, sprawdzone od kuchni azjatyckiej przez turecką do hinduskiej) lub gdy mam ochotę zjeść coś co jest przepyszne. W pierwszym przypadku wydaję od 16 do 50 złotych, w drugim…no cóż zdecydowanie więcej. Kiedyś zachwycałam się menu degustacyjnym (wciąż miłe wspomnienia z gwiazdkowej restauracji SENSES) teraz wybieram przystawkę, danie główne, czasem zaszaleję i zamówię też deser.

Brasserie Warszawska do niedawna była dla mnie miejscem, jakkolwiek pretensjonalnie to nie brzmi, doznań kulinarnych. Wiedziałam, że cokolwiek zamówię (no może z wyjątkiem okonia w papilotach) to będę się zachwycać: sposobem podania, smakiem, teksturą, pomysłem. Jednym słowem będę jadła dania o których będę pamiętać. Dodatkowo uwielbiam profesjonalną obsługę, a na taką zawsze (i to się nie zmieniło) mogę liczyć w BW. I jest też ulubiony stolik….

BW przechodziła remont, środek tylko odświeżony natomiast sądząc po postach na Instagramie kuchnia wyremontowana. Wiadomo, walka o "gwiazdkę" w toku, a żeby ją zdobyć to trzeba nie tylko świetnie gotować, ale też spełniać wymogi formalne (godziny otwarcia, odległość kuchnia – stół, i wiele innych zaleceń znanych restauratorom, którym zależy na takim wyróżnieniu).

Zmiany…

24 listopada 2017

Szwedzki przysmak – lussekatter – łatwy przepis

Dobre wypieki mają to do siebie, że są bardzo fotogeniczne...fot. D.Szymborska

To jest miła relacja z blogersko-dziennikarskiego spotkania z Ambasadorem Szwecji, w jego uroczej i przytulnej Rezydencji w Warszawie. Uczyłyśmy się piec bułeczki, które są symbolem Szwecji, marynowałyśmy śledzie w kawie i owocach cytrusowych. Smaki były nietypowe i zaskakujące.

Gotował z nami szef kuchni Michał Godyń. W kuchni było wesoło, w ambasadorskiej jadalni już spokojniej, wiadomo elegancka porcelana, troszkę nawet podniosła atmosfera – zasługa bardzo elegancko urządzonego pokoju jadalnego…

Przygotowanie bułeczek nie jest skomplikowane, zwijania da się nauczyć! Po pierwszych kilku nabieramy wprawy.

Autorem przepisu jest Michał Godyń, autorkami wypieków na zdjęciach są blogerki i dziennikarki kulinarne.

Składniki (na dwie blachy czyli około 60 sztuk):

23 listopada 2017

Casillero del Diablo i pomysły Grześka Łapanowskiego

Perliczka, kaszoto, aromatyzowana oliwa, chrupiące dodatki,
w kieliszku Carmenere od Castillero del Diablo fot. D.Szymborska

Postów ostatnio nie przybywa, ale temat wina jest zawsze mi bliski. Kieliszek, historie, aromaty, lubię, oj lubię. Co cieszy o dobre wina coraz mniej trzeba się „rozbijać”. Jednocześnie, co mnie martwi, półki sklepowe uginają się od win w bardzo niskich cenach. Takie butelki nie mają winnej opowieści, dobrze, że mają napój z winogron….tyle, że nie o to chodzi w piciu wina….

Było mi smutno gdy na prezentacji wina chilijskiego usłyszałam, że butelki, które kosztują powyżej 30PLN są winem premium. Oczywiście, każdy wyznacza inne standardy, ale dobre wino zwyczajnie nie może być tanie. Po pierwsze winnica – te małe fabryki potrzebują ludzi z wiedzą, oczywiście przez pokolenia można przekazywać informację, uczyć się, ale przyda się też edukacja formalna, która w przypadku winiarzy należy do tych droższych, dodatkowo, nie można się zatrzymać, trzeba się szkolić cały czas. Udany rok to winiarski oznacza jeszcze większe wyzwanie na kolejny sezon. Tu nie ma miejsca na pomyłki, improwizacje. Realizacja szalonych pomysłów wymaga olbrzymiej wiedzy.

Kończąc temat cen win, w Polsce są one drogie. Kropka. Nawet te najtańsze są droższe od tych najpodlejszych sprzedawanych w krajach gdzie to wino się produkuje. Ciężko się dziwić – transport kosztuje! Pozostaje przeprowadzić się albo w okolice Zielonej Góry albo do Hiszpanii czy Włoch. W innym 
, musimy płacić więcej….


Casillero del Diablo zaprosiło do współpracy Grześka Łapanowskiego – smaki i Matiasa Glusmana - zajął się winem. Dobre połączenie charyzmatycznego fanatyka smaków z profesjonalnym sommelierem.

21 listopada 2017

Daria Ładocha poleca bałkański kociołek

Daria Ładocha przygotowuje bałkański kociołek fot. D.Szymborska

Spotykamy się z Darią, opowiada o Tajlandii, śmiejemy się, czekamy aż nam coś ugotuje. Kroi, szatkuje, wrzuca do kociołka. Coraz ładniej pachnie. Kucharz ma tylko dorzucić świeżutką rybę i leczo, a dokładniej bałkański kociołek będzie gotowe. Dostajemy miseczki, ślicznie pachnie. Tyle, że nie brakuje aromatu dorsza. Brakuje, bo MSC, organizacja pozarządowa chce nam pokazać, że jak dalej połowy będą przypominały gospodarkę rabunkową to zupę rybną będziemy gotować bez ryb, albo (co chyba jeszcze gorsze) będziemy jeść ryby, które wcale nie będą zdrowe, bo niewypływane, bo sztucznie hodowlane.

Pomysł Darii na jednogarnkowe danie bardzo mi się spodobał, ugotowałam w domu, wyszło pysznie! Mogę polecać i z pewnością będę gotować nie raz, bo teraz z zimą smakuje wyśmienicie i rozgrzewająco.

Składniki (4 porcje):

19 listopada 2017

Jak zrobić zupę z homara?

Pyszne mięso, cudowny aromat i rozgrzewająca zupa - idealny bulion na zimę fot. D.Szymborska


Po pierwsze, nigdy nie wrzucę żywego zwierzęcia do wrzątku. Nie ma opcji. 

Po drugie, skończyło mi się miejsce w zamrażalniku i trzeba było w końcu coś zrobić z bryłą lodu w której był zamrożony homar. 

Po trzecie, to prosty i łatwy przepis! 

Po czwarte, homar nie ma prawie mięsa, ma za to dużo flaków i pancerzy…

Żeby ugotować pyszną, klarowną zupę z homara potrzebujemy włoszczyznę i homara. Niezbędna też jest gaza, żeby przecedzić zupę. Czas gotowania minimum 1h, optymalnie dwie….

Składniki (3 litry zupy):

18 listopada 2017

Grasica na sposób staropolski – sprawdzony przepis



Grasica na placuszkach dyniowo - ziemniaczanych fot. D.Szymborska


Byłam już na wielu warsztatach kulinarnych, na takich, z których przepisy stały się kanonem naszego domowego gotowania, uczyłam się od „gwiazdkowych” kucharzy, trafiałam też na takie, które okazywały się stratą czasu. Różnie bywa. Coraz staranniej wybieram warsztaty w których biorę udział – nie zależy mi na najprostszych przepisach, chcę czegoś więcej, wreszcie zależy mi na nauce nowych dań.

Warsztaty z cyklu „Smaki Wisły” organizowane przez Muzeum Pałac w Wilanowie zaliczam właśnie do tych ciekawszych. Poznawanie kuchni rekonstrukcjonistycznej, historycznej sprawia mi ogromną radość. Dużo się uczę, bo to są warsztaty dla blogerów i szefów kuchni, jednym słowem każdy umie siekać, nie ma problemu z długim staniem przy kuchni….lepsi uczą słabszych, ale poprzeczka jest wysoko!

Grasica – cóż, mój stosunek do podrobów jest taki, wiem, że zdrowe, że smaczne, że „fair” w stosunku do zabitego zwierzęcia bo piąta ćwiartka oznacza zjedzenie wszystkiego, tyle, że ja ich nie lubię.

Trudno pracować, jak mówią kucharze „na produkcie” za którym się nie przepada, ciężko próbować…..ale inaczej bym się nie nauczyła pod okiem Maćka Nowickiego przygotowywania grasicy.

Jeżeli byłabym miłośniczką grasicy to tak podaną zaliczyłabym do przepysznych przystawek! A, że nie jestem to cieszyłam się z placuszków smażonych przez koleżanki.

Składniki (10 porcji – przystawkowych):

16 listopada 2017

AAA polecam sieciówkę!!! Silver Dragon

Kurczak po wietnamsku z surówką fot. D.Szymborska



Zanim napiszę o restauracji, barze to czytam i opinie innych i informacje o samym miejscu. Dziś przeżyłam duże zdziwienie. W głowie układałam sobie tekst – moja lokalna tajsko wietnamska knajpka, albo – bistro azjatyckie w centrum handlowym. Chciałam napisać o rodzinnej atmosferze, problemach językowych rozwiązywanych uśmiechem….

I wtedy zorientowałam się, że sympatyczną atmosferę to znalazłam w sieciowej restauracji. Która w Polsce ma aż 24 miejsca, gdzie podaje to samo jedzenie. Ohh. Zwyczajnie nie wiedziałam, ba cieszyłam się, że lokal ma coraz większe powodzenie, że go nie zamkną jak wcześniejsze knajpki w centrum handlowym, które odwiedzam regularnie przy okazji zakupów spożywczych.

No więc Silver Dragon jest sieciówką, nie znam innych lokalizacji, natomiast tą na Ursynowie to uwielbiam!
Lubię, gdy krytycy kulinarni omawiają większość dań z menu, jednocześnie mam świadomość, że większość z nich przy jednym posiedzeniu zamawia „milion potraw” i próbuje po kawałeczku, no może po kawałku patrząc na brzuchy tych bardziej rozpoznawalnych krytyków. 


Idę o krok dalej, większość menu, spróbowane, a dokładniej od chwili otwarcia lokalu zamawiane, testowane, a przede wszystkim jedzone ze smakiem.

To może moje ulubione:

15 listopada 2017

Idealny sos pieczarkowy z kurczakiem i pietruszką

Pysznie, sycąco - brzmi beznadziejnie, ale po treningach, znaczenie tego słowa się zmienia.....fot. D.Szymborska


Koleżanki blogerki śmieją się ze mnie, że obieram „ze skórki” pieczarki i figi…..tak serio! Mimo, że zabiera to czas… nawet jak jestem bardzo głodna….. każdy ma swojego bzika, tak kiedyś było w piosence… inna sprawa, że tak moim zdaniem jest po prostu smaczniej!

Podsmażane puree z koperkiem a do tego mięso z udek kurczaka ze śmietaną i smażonymi pieczarkami – idealne połączenie. Jeszcze jakieś Sauvignon Blanc i kolacja w 30 minut jest gotowa….

Jak łatwo się domyślić ziemniaki były już wcześniej ugotowane, ugniecione i przechowywane w lodówce. Zgodnie z ideą – nie wyrzucaj, pomyśl, zjedz…..podgrzewane na małym „ogniu” z dodatkiem masła stały się nie tylko dodatkiem ale częścią obiadu/kolacji.

Składniki  (2 porcje):

13 listopada 2017

Tortilla de patatas – danie na bankiet? TAK!

Przepyszna tortilla de patatas, krojona "w kostkę" staje się daniem bankietowym fot. D.Szymborska


Sancho Pansa ją uwielbiał. Don Kichote też ją jadł. Tortilla de patatas. Jeżeli przygotowywać by ją zgodnie z książkowym przepisem, to cebulę podsmażyć należy na boczku, dodać ziemniaki pokrojone w plasterki, gdy się usmażą, po chwili wbić jajka. Sancho Pansa zjadał hiszpański omlet.

W wersji katalońskiej podawany jest z kiełbasą, natomiast chłopska, najprostsza wersja to cebula, ziemniaki i jajka.

Tortilla de patatas jest daniem, bardzo sycącym. W Hiszpanii, odkąd pamiętam, jajka były bardzo drogie. Pod nazwą „królewskiego śniadania” kryją się jajka sadzone! Dlatego tortilla de patatas, która składa się z jajek i ziemniaków jest stosunkowo drogim daniem. W barze tapas, często owoce morza są tańsze od tego ziemniaczanego placka!

Do czasu rautu w Ambasadzie Hiszpanii tortilla de patatas kojarzyła mi się trójkątnym kawałkiem omletu serwowanym na kromce chrupiącego pieczywa, bagietki. A przecież tortillę można podać w sposób dużo elegantszy!

Wysoka, klasycznie usmażona tortilla, która jest pokrojona „w kostkę”, takie „finger food” – idealne jako przekąska.

Oto sprawdzony przepis, który zawsze wychodzi pysznie!

Składniki (patelnia – średnica 24cm)

12 listopada 2017

Tapas – hiszpańskie krokiety z polskim boczkiem i ziemniakami – przepis i pomysł na zamrożenie


Przepyszne, lekkie krokiety z chrupiącymi skwarkami z boczku fot. D.Szymborska


Jak tylko mam wolną chwilę to się zastanawiam z czym zrobić krokiety. Serio. Uwielbiam je przygotowywać, bo lubię wiele stron i profili poświęconym krokietom. Tak, tak w Internecie jest więcej osób, które mają bzika na punkcie mielonych. Choć to nie są takie zwykłe mielone…. Po wymianie wiadomości z Hiszpanką, ukrywającą się pod logiem – Pani Krokietowa, dowiedziałam, się, że warto oprócz gotowanych warzyw dodać ziemniaki. Pomysł przepyszny jak się okazało!

Krokiety są czasochłonne, bo najpierw trzeba do nich ugotować warzywa i mięso – czyli w tym wypadku produktem ubocznym jest pyszny rosół!

Dodatkowo pierwszy raz przygotowałam partię do zamrożenia. Dzięki temu gdy w głowie będzie obraz krokiecika, trzeba będzie tylko rozgrzać olej i delikatnie włożyć zamrożone kuleczki!

Składniki (na 24 krokiety):

10 listopada 2017

Szampan na weekend – Champagne AOC, Comte De Brismand Brut

Jeżeli miałabym znaleźć dobry, codzienny szampan to sięgnęłabym po to Cuvee....rozmarzyłam się,
 bo codzienny szampan brzmi....bajkowo....nic tylko czekać do szampańskich wakacji fot. D.Szymborska


85 to za mało. Nie złotych tylko punktów, które przyznają Richard Bampfield i Michał Jancik. Cuvee to dla mnie jeden z lepszych szampanów w cenie poniżej 80PLN.

To wino z klasą, takie, które się zapamiętuje. W przypadku szampanów jest to o tyle trudne, że poprawnie winifikowany szampan jest zawsze smaczny. Jednocześnie ta poprawność często równa się przewidywalności i….się o winie zapomina. Dla mnie oznaką tego, że wino ma coś w sobie jest pamięć. W głowie mam listę kilkunastu butelek, pamiętam etykiety. Czasem wino kojarzę z wydarzeniem, innym razem miejscem ale są też takie, które poruszją. Cuvee jest gdzieś pośrodku – pite bez specjalnej okazji, jednocześnie na tyle dobre, że etykietę poznam na półce w sklepie.

Powstało z Pinot Noir, Pinot Meunier i Chardonnay – ot oczywistość w Szampanii. Na szczęście na tym oczywistość się kończy, Comte De Brismand jest lekki, mocno gazowany, jednocześnie nie jest to zbyt duża musującość – to znaczy nie uderza w nos gdy zajrzymy do kieliszka. Można posłuchać ślicznie pracujących bąbelków…

8 listopada 2017

Jak trenować triathlon i pracować? Czyli logistyczne wydłużanie dnia

 On jest zadowolony, pewno zrobił właśnie trening....fot. D.Szymborska


Non stop działająca pralka, trenażer w salonie i zawsze spakowana torba w przedpokoju….te i inne działania wydłużające dzień…

Treningi w równym stopniu sprawiają radość co zabierają czas. Dla amatora triathlonu oznacza to, nie lada wyzwanie. Żeby trening był efektywny trzeba się na nim skoncentrować, a w świecie idealnym to najlepiej jest przystąpić do niego, gdy organizm jest wypoczęty. Różnica między światem idealnym a rzeczywistym jest taka, że mamy zabrane 8 godzin na pracę (można jeszcze dodać dojazdy, plus nadgodziny, końcówki projektów itp.).

Oto lista małych, ale działających sposobów na wydłużenie dnia. Wszystko to kwestia organizacji….

·      Spakowana torba – brzmi śmiesznie, ale szukanie płetw, lub okularków zabiera minuty, które można spędzić na basenie…dlatego ZAWSZE miejmy skompletowany i zapakowany sprzęt na trening. To ważne szczególnie rano….

·      Pranie na bieżąco – ubrania sportowe, techniczne, jak kto woli technologiczne mają to do siebie, że nadają się tylko na jeden trening – trzeba je prać po każdym użyciu. Pralki mają bardzo praktyczne programy – kilkunastominutowe programy – idealne do przeprania ubrań zaraz po ćwiczeniach. Dzięki czemu zawsze będziemy mieli „w co się ubrać” na kolejny trening…

7 listopada 2017

Placki ziemniaczane – najprostszy sposób

Pyszny, chrupiący, domowy placek ziemniaczany fot. D.Szymborska


Jesień, zima – placki ziemniaczane w menu. Są różne sposoby, niektórzy używają malakserów inni trą ręcznie, wreszcie dodatek mąki jest też opcjonalny.

To co najważniejsze to dobrej jakości ziemniaki i olej rzepakowy.

Jak dla mnie to taki odpowiednik pizzy jeżeli chodzi o narzut na sztuce w restauracji! Nie trzeba specjalnego pieca tylko są pracochłonne – czyli tak jak to jest z bardzo tanimi daniami, które wymagają czasu spędzonego w kuchni. To co zaoszczędzi się na składnikach to trzeba „dołożyć” w robociźnie.

Składniki (12 sztuk):

5 listopada 2017

Zilina – lokalne przysmaki, prosty obiad – Restauracia O2

Przepyszna zupa czosnkowa z grzankami i serem fot. D.Szymborska


Ostatnio coraz bardziej smakuje mi proste jedzenie, zależy mi na jakości składników, na tym by przygotowywane było od podstaw. By masło było masłem, a ser serem. Jakoś przestały mi imponować pianki, pudry czy inne modne udziwnienia. Szukam najprostszych smaków.

Zilina jest 4 co do wielkości miastem na Słowacji. Że Słowacja mała to i miast do największych nie należy. Jest rynek, zamek, ruiny, synagoga, muzeum i całkiem sporo restauracji. Na ulicach zaparkowane dobre auta, ludzie uśmiechnięci mimo deszczu.

02 – to restauracja rekomendowana przez tripadvisor. Super, akurat obok niej przechodziliśmy, prawdę mówiąc myślę, że i tak byśmy do niej weszli bo sporo stolików zajętych i ładnie wyglądała z zewnątrz. Przy okazji jak doczytałam jest w 10 najlepszych restauracji w Zilinie.

To nie jest fine dining, to miejsce gdzie się przychodzi na obiad – z siatkami pełnymi zakupów, po szkole na colę i kotleta, na randkę.

Menu długie, dodatkowo promocje dnia. Jest w czym wybierać.

Obsługa kelnerka jak z „Zaklętych rewirów”, biała koszula, specjalny pas z portfelem i notatnikiem….

Zamówienie – zupa czosnkowa – Cesankowa so sunkou a syrom i smażony ser – Syr pastersky, zemiaky s maslom.

Zupa czosnkowa przepyszna, grzanki genialne, ser cudownie roztopiony. Dopóki ją jadłam to wcale nie wydawała mi się zbyt czosnkowa. Gdy zrobiłam łyka piwa po jej skończeniu, uświadomiłam sobie, że zjadłam główkę czosnku albo więcej! Piekło!