22 lutego 2018

Riosotto Bianco z łososiem


Delikatne, pyszne riostto z kawałkiem atlantyckiej ryby fot. D.Szymborska



Po raz kolejny się przekonuję, że najprostsze rzeczy są najsmaczniejsze! Podstawowe, białe riostto z smażonym łososiem jest przepyszne. Ba nawet bez łososia smakuje wybornie!

Jak łatwo się (ostatnio) domyślić przepis Jamiego, owszem trochę zabawy jest przy gotowaniu, bo cały sekret polega na tym, że….trzeba mieszać i mieszać. Dlatego warto wszystkie składniki przygotować sobie zanim zaczniemy gotować! Generalnie jestem zwolenniczką takiego sposobu gotowania – na początku wszystko sobie przygotować, pokroić, poukładać a potem to jest właśnie przyjemność z gotowania! Nie trzeba niczego na szybko siekać, denerwować się, że nie można znaleźć przyprawy…wszystko czeka tylko na to by być dodanym do dania!

Książkę Jamiego kupiłam w wersji amerykańskiej więc jest trochę zabawy z przeliczaniem „cups” na litry.  ½ cup to 125ml i tak dalej…. Dla wygody podaję w „naszych” jednostkach.

Nawet w Pulp Fiction system metryczny miał znaczenie, a co dopiero przy gotowaniu a nie tylko oglądaniu filmu…

Składniki (na 5 porcji):

21 lutego 2018

Triathlon z rana jak śmietana

Śliczny medal, czwarty do kolekcji fot. D.Szymborska

Są takie wtorki w miesiącu, gdzie wszyscy wiedzą, że nie da się mnie wyprowadzić z równowagi, że będę spokojna. Ot wystarczy o siódmej rano wystartować w triathlonie na dystansie sprinterskim, żeby potem być przez resztę dnia do rany przyłóż…

To był czwarty start w tym cyklu, mowa o Indoor Triathlon w Holmes Place. Czasu nie poprawiłam, najlepszy jest dalej ten grudniowy, ale radość z przepłynięcia 500m, przejechania z 20km, przebiegnięcia 5km olbrzymia.

Dlaczego wstaję po piątej rano? 

Bo uwielbiam to uczucie, gdy na bieżni wyświetla się 5.00 i wtedy wiem, że na dzisiaj to już koniec treningu! Oj, jak dobrze! 

Triathlon w wersji pod dachem, to zupełnie inna „zabawa” niż ten normalny. Dużo prostszy logistycznie, nie trzeba roweru wozić…. ale po kolei. 

19 lutego 2018

5 żali „siłaczki”


Chwilę po otwarciu siłowni...


Jest ciemno i jest smog, dlatego dość często bywam na siłowni. Cieszę się, że zima się kończy bo ćwiczenie pod dachem, na bieżni, maszynach nie należy do moich ulubionych zajęć.

W Internecie można zobaczyć wiele filmików z „siłek”, jest z czego się pośmiać – nieumiejętne używanie maszyn, błędy, czasem nawet wypadki.

Nie trzeba odpalać komputera, czy zerkać na komórkę wystarczy przyjść do jednej z sieciowych siłowni, by zobaczyć jak NIE ĆWICZYĆ albo jak się NIE ZACHOWYWĆ na siłowni

Po pierwsze – wydaje mi się najbardziej niebezpieczne – instruktorzy, którzy utrwalają błędy swoich podopiecznych. Nie wiem, czy wynika to z niewiedzy, nieprzywiązywania uwagi do tego jak ćwiczy klient czy jest jeszcze jakiś inny powód. Wygląda to tak – klient płaci, może się wygadać, a trener personalny zadaje ćwiczenia i…nie poprawia błędów. Potem taka osoba rezygnuje z usług trenera, bo uważa, że już zna ćwiczenia i może trochę zaoszczędzić. Owszem zna, tylko wykonuje je błędnie i tak będzie do czasu albo kontuzji albo nowego, lepszego trenera…

18 lutego 2018

Chilli con carne Jamiego Oliviera

Musicie mi uwierzyć, że pod tym serem jest pyszne, zapieczone chilli con carne, bo nachos i sosy to widać... fot. D.Szymborska


Tak, tak wiem, że Hiszpanie mają do Jemiego wielkie pretensje o przepis na paelle. Inni uważają, że jego pomysły na dania z różnych stron świata nie mają nic z klimatu, smaków z których powinny pochodzić. Ja Jamiego bardzo lubię, szanuję jego przepisy, bo są zawsze na tip top przygotowane, przemyślane, można się wiele nauczyć. Tak zaczynałam od tych jego najprostszych, ale przecież nie od razu umiemy wszystko w kuchni…..

Do niedawna uważałam, że znam dobry przepis (TUTAJ), teraz jestem przekonana, że zostanę przy tym „nowym”.


Jamie podaje to z ryżem, ja wolę z nachos, zapiekanym serem, kwaśną śmietaną i guacamole.

Owszem przepis z tych czasochłonnych bo od wejścia z torbami zakupowymi do kuchni do wyserwowania dania mijają dwie godziny. Acha, przepis Jamiego troszkę zmodyfikowałam, bo mowy o serze i nachos to nie było…

Składniki (6 solidnych porcji):

16 lutego 2018

„Jeść zdrowiej” nowa książka wydana przez LIDL i przepis na placuszki roti


Tyle dań już wypróbowałam, to znaczy zjadłam....książka w sklepach od 26 lutego


Naklejki to od 26 lutego. Na razie prasa i blogerzy dostali ślicznie wydaną książkę z przepisami na każdą okazję, wszystkie mają promować zdrowe jedzenie, bo zostały przygotowane razem z panią dietetyk.

Uwaga nakład to 1.5 miliona egzemplarzy – to robi wrażenie! Ciekawe czy będzie podobnie jak kiedyś – w bloku takie same żyrandole i meblościanki, tak teraz na imprezach i niedzielnych obiadach takie same dania, bo przepisy zdobędą tak wielką popularność. Przekonamy się wiosną!

Zamysł książki jest dość prosty przygotować przepisy zarówno dla osób na dietach wykluczeniowych jak i dla tych, którzy chcą schudnąć. Brzmi średnio smacznie, prawda? Sama ograniczając pszenicę w swojej diecie, wczoraj zjadłam genialną kolację meksykańską, składającą się z kilku dań – wszystko bezglutenowe i super smaczne – czyli da się!

Podobał mi się pomysł na promocję nowej książki – najpierw kilka zdań powiedzianych przez współautorów: Darię Ładochę, Karola Okrasę i Hannę Stolińską-Fiedorowicz a potem…próbowanie dań przygotowanych według książkowych przepisów.

Dzięki temu mogę podzielić się wrażeniami – przepisy, proste, wykonalne i naprawdę smaczne, oczywiście nie da się trafić w gusta wszystkich i np. tagine z wołowiny to bym przygotowała inaczej, tak samo dopracowałabym pierogi z kaczką. Natomiast zarówno placki hinduskie jak i te ziemniaczane jako przekąski z super dodatkami podbiły moje serce! Podoba mi się, że w książce znajdziemy pomysły na każdą okazję – od codziennych dań po takie, żeby się wykazać przed rodziną czy przyjaciółmi.

To co mi przeszkadza, podobno jest atutem tej książki – nie przepadam za zdjęciami opakowań produktów, jak dla mnie to zbyt duża reklama, lokowanie produktu, jednak zdaniem wydawcy, Lidla, to czytelnicy proszą o takie obrazki, bo dzięki temu wiedzą dokładnie co kupić w sklepie.

Dla tych co nie chcą czekać na uzbieranie naklejek i odbiór książki jeden z przepisów, który bardzo mi zasmakował – placuszki roti ze schabem. Przepis jest na 8 porcji i przygotowała go Daria Ładocha. A placuszki piecze się tak:

15 lutego 2018

Tarta jak pizza - alzacki przysmak



Dodatek gruszki bardzo poprawia smak tarty/pizzy fot. D.Szymborska




Boczek, śmietana, cebula i mąka tak w skrócie można opisać ten przepis. Ciężko o prostsze, łatwiej dostępne ale też tanie składniki.


Alzacki przepis jest super pomysłem dla tych, którym nie zawsze udawało się przygotować dobre ciasto do pizzy, zawsze wypieka się super smacznie!


Dodanie chińskiej gruszki nashi to strzał w dziesiątkę. Jadłam kiedyś pizzę bianco – czyli podobną do tej tarty – bo bez sosu pomidorowego, i połączeni włoskiej szynki ze świeżą gruszką było wyjątkowo dobre. Jak się okazuje gruszka świetnie pasuje również do wytopionego boczku.


Jedyne „ale” do przepisu jest takie, że przyda się nam robot kuchenny do wyrobienia ciasta, musimy też sobie zarezerwować minimum godzinę na to, by ciasto wyrosło.
  

Składniki (na dwie tarty wielkości znormalizowanej blachy do pieczenia):

13 lutego 2018

Wiosenna sałatka z koprem włoskim


Przepyszna sałata z aromatycznym sosem fot. D.Szymborska



Tak, tak to nie jest błąd to ja już zaczynam wiosnę! Powoli kończę z przygotowywaniem ciężkich dań, skłaniam się w stronę sałat, będzie więcej owoców i warzyw, mniej mięsa. Ot czego innego mój organizm potrzebuje zimą a czego innego gdy za oknem robi się coraz cieplej.

Uwielbiam koper włoski – fenkuł, zwany też koprem słodkim, za smak i aromat. Świetnie smakuje na surowo, gdy potniemy go na mandolinie (albo tarce), zachowuje swój świeży aromat, gdy go upieczemy.

Sałatka według przepisu „Smitten Kitchen” jest super prosta – same warzywa i przepyszny sos. Ja usprawniłam wersje zwykłej sałaty, by przemienić ją w lunch – dodałam wędzonego łosia i jako na twardo – świetne połączenie. Co ważne, sałata „wytrzymuje” w lodówce jeden dzień, czyli nie marnujemy (jeżeli) jedzenia, jeżeli nie zjemy wszystkiego dnia poprzedniego.

Ogromnie podoba mi się pomysł, by najpierw przygotować sos do sałaty, wlać go do wielkiej miski, gdzie będziemy mieszać składniki, następnie włożyć wszystko co będziemy mieszać i…. odstawić na bok. Dzięki temu sałatę przygotowujemy naprawdę na „ostatnią chwilę” i liście są świeże i sprężyste!

Składniki (4 porcje):

12 lutego 2018

Kotlet po mediolańsku według nowojorskiego przepisu

Myślałam, że kotlet z chrzanem jest najlepszy, teraz uważam, że ten z czosnkiem i cytryną fot. D.Szymborska




Wydawało mi się, że kotlet z chrzanem oznacza szczyt pyszności w kotletowym świecie. 

Myliłam się, ten przygotowany na sposób mediolański, według przepisu z książki „Smitten Kitchen czyli Nowy Jork na talerzu” jest kotletem bliskim doskonałości!

Koniecznie trzeba go podawać z sałatą, najlepiej taką z koprem włoskim. Zacznijmy od pysznego przygotowania filetu z piersi kurczaka, bo kotlet tym razem jest drobiowy, a nie wieprzowy. O sałacie napiszę w oddzielnym poście, bo mam kilka pomysłów jak ją zmodyfikować....

Uwaga, trzeba sobie zarezerwować trochę czasu na gotowanie, chłodzenie kotletów itp. Dlatego przepis idealny na dzień wolny, albo spokojne popołudnie.

Składniki (4 kotlety):

9 lutego 2018

Wino mszalne – polecam

Mszalne, białe, eleganckie fot. D.Szymborska

Myślałam, że musi być czerwone. Nie wiedziałam, że może być takie smaczne! Mszy nie zaczęłam odprawiać, ale rozumiem, że takie dobre wino może znikać z zakrystii…

Nie trzeba być księdzem żeby pić wino mszalne!

Winnica Jadwiga w grudniu ubiegłego roku dostała certyfikat od Arcybiskupa, za mszalne zostały uznane 3 wina z rocznika 2016 – dwa białe i jedno czerwone.

Jak powstaje wino mszalne?

Normalnie z winogron. To ważne, żeby zgodnie z instrukcją Redemptionis Sacramentum owoce pochodziły ze zdrowych krzewów, nie były zepsute, zwraca się też uwagę na to, by wino powstawało bez sztucznych domieszek. Słowa w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 nie ma o kolorze wina. Ważna jest natomiast zgoda odpowiedniej kurii diecezjalnej, która potwierdza jakość i sposób winifikacji.

Kościół Zachodni jest bardziej praktyczny i częściej używa wina białego, bo nie plami. Kościół Wschodni nie przejmuje się plamami, uznając, że kolor czerwony ma znaczenie, bo jest bardziej „krwisty”.

Co piją księża?

8 lutego 2018

Jak się zaprzyjaźnić z trenażerem? Kilka sprawdzonych rad


Po treningu



Zanim kupisz – wypożycz! Serio! Nie każdy zniesie godziny patrzenia w meblościankę/telewizor/okno balkonowe. Mowa o trenażerze, sprzęcie, który jest nieoceniony w naszej strefie klimatycznej. 

Pewno, że pogoda nie powinna wpływać na treningi, jednak śnieg, lód, mróz – to nie ułatwia jazdy na rowerze. Świetnym rozwiązaniem jest rower crossowy, który pozwala na wiele więcej w trudnych warunkach. Do listy utrudnień dodałabym bardzo krótki zimowy dzień, co oznacza, że jest ciemno! To wszystko czyni jazdę na dworze bardziej niebezpieczną. To może by tak pojeździć w pokoju? 

Oto moje sprawdzone sposoby, by jazda na trenażerze stanowiła przyjemność (w miarę możliwości):

7 lutego 2018

Tlenowa przewaga – czyli naucz się oddychać od nowa

Wdech - wydech.....

Nie chce mi się wierzyć, że oddychając przez nos poprawie swoje wyniki sportowe. Jednak, teoria Patricka McKeowna jest na tyle ciekawa, że zamierzam spróbować. Jeszcze nie wiem jak i kiedy, ale kilka pomysłów autora „Tlenowej przewagi” wydaje mi możliwych do zastosowania.

Pomysł Irlandczyka jest dość prosty – zmienić sposób oddychania, tak by nie hiper wentylować naszego organizmu. Nadmiar tlenu, jak przekonuje McKeown wcale nie jest dobry. Autor podaje przykłady ludów żyjących na dużych wysokościach, które to są zdrowe i długowieczne. Potem jak to bywa w zagranicznych podręcznikach podaje przykłady sportowców, którym jego metoda dozowania tlenu pomogła...

To co mnie przekonuje, to to, że zwracamy uwagę na to co jemy, pijemy a nie myślimy o tym jak i czym oddychamy.

Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że można przedawkować tlen! To możliwe, do tego bardzo częste, tak jak współcześnie dopychamy się kolejnym pączkiem popijanym napojem gazowanym tak robimy kolejny wielki wdech. Nic z tego nie jest korzystne dla naszego organizmu.

5 lutego 2018

Domowy smalec – łatwy i ekonomiczny przepis

Tak wygląda pyszny, domowy smalec ze skwarkami, cebulą i jabłkiem fot. D.Szymborska


Uwaga 100g smalcu to prawie 900kcal! Uff po takiej informacji to już może być tylko lepiej, prawda?

Pyszny chleb, do tego smalec, ogórek i prażona cebulka – prosto, pysznie i idealnie do…wódeczki.

O tej ostatniej nie będzie, z prostej przyczyny – nie piję. Wódki używam do przygotowywania świetnej tarty, ewentualnie do przygotowywania (nieudanego) nalewki.

Domowy smalec jest pyszny i bardzo tani. 400ml słoiczek to koszt około 5-6 złotych.

To przepis dla tych co nie mają ochoty przepłacać i chcą wiedzieć (do końca) co naprawdę jedzą.

Przygotowanie to zaledwie 30 minut plus chłodzenie.

Składniki (400ml):

2 lutego 2018

Czy jesteś niewolnikiem i nudziarzem sportowym? Sprawdź!

Przywiązanie do uprawianego sportu może przybierać różne formy...fot. D.Szymborska


Miesiąc temu kupił sobie buty, a teraz wszyscy muszą słuchać o pronacji. Ukończyła bieg na pięć kilometrów, zadręcza innych opowieściami o pakietach startowych. Kupił sobie rower, nie można się uwolnić od opowieści o bike fittingu. Znacie takich ludzi? Niewolnicy sportowi albo…nudziarze po prostu…

Cudownie jest mieć pasje, co do tego nie mam wątpliwości. Świetne też jest mobilizowanie innych do uprawiania sportu, jednak wszystko ma swoje granice.

Wrzucanie zdjęć z każdego treningu, nękanie znajomych zaproszeniami na endomondo, stavie czy w innej aplikacji, niekończące się opowieści o wyczynach sportowych.

Szczególnie na początku trudno jest o zachowanie równowagi, to wszystko jest takie nowe, fascynujące….

Tak jak są nudziarze ogólni tak istnieją również nudziarze sportowi/fitnessowi/zdrowo odżywianiowi itd.

Sprawdź czy to aby nie Ty jesteś zarówno niewolnikiem jak i nudziarzem sportowym!

1 lutego 2018

ABC składników dań azjatyckich

Moje ulubione odcienie zieleni: limonki, pakczoj i kolendra fot. D.Szymborska

Azja jest wielka to i przepisów są miliony. Część składników jest charakterystyczna tylko dla Chin, inna dla Japonii, co innego lubą Tajowie….

Ciężko uogólniać, bo każdy, kto choć trochę zaczyna się interesować gotowaniem zauważa, że kuchnie narodowe bardzo od siebie się różnią.

Od czego zacząć? Od ABC przydatnych produktów, takich, z których jak z puzzli będzie można przygotowywać dania azjatyckie.

Składniki dań azjatyckich (do dowolnego łączenia):

30 stycznia 2018

Zupa farmera – czyli fasolowa z szarpanym kurczakiem

Szarpany kurczak, kapusta włoska i dużo pysznej fasoli - jednogarnkowe danie nie tylko dla farmera fot. D.Szymborska

Tylko jedna miska zupy i energii wystarczy na cały dzień. To możliwe! Jamie Olivier zaproponował przepis na zupę wiejską z kapustą włoską i fasolą. Aż chce się zostać farmerem (na jeden dzień)!

Przepis niezbyt skomplikowany ale bardzo czasochłonny, dlatego warto zabrać się za gotowanie w weekend, najlepiej już w piątek wstawić fasolę do namaczania, a potem zarezerwować sobie 3-4 godziny. Niby nic wielkiego tu zamieszać, tu pokroić ale to też zabiera czas…dużo czasu..
Zupa z szarpanym kurczakiem, fasolą i kapustą włoską jest przepyszna! Jak to bywa w przepisach na jednogarnkowe danie – tutaj aż 8 porcji. Czyli albo jemy zupę 3 dni pod rząd albo zapraszamy znajomych…może to nie jest zbyt eleganckie danie, ale pyszne, to pewne!

Składniki:

28 stycznia 2018

Największa wpadka TripAdvisor

Całkiem wysoko w rankingu tureckich barów....fot. D.Szymborska


Jedziesz w nowe miejsce, zależy ci żeby zjeść coś smacznego. Przeglądasz na komórce, które restauracje w okolicy mają najwięcej pozytywnych opinii, wybierasz, taką, którą polecają najczęściej, spoglądasz też na ranking, bo jak już gdzieś iść, to niech to będzie najlepsze miejsce!

Ile razy dasz się nabrać?

Ranking pokazywał – restauracja w pierwszej piątce, same dobre komentarze, nic tylko rezerwować stolik i jeść! Mnie nabrali na Fuerteventurze. Zdjęcia, menu, tysiące dobrych komentarzy, wysoko w rankingu…a rzeczywistość zupełnie inna. Jedzenie gorzej niż przeciętne, obsługa średnia i do tego tyle sztucznych dodatków, że kolację odchorowałam. Obiecałam sobie, że nie będę już ślepo ufać portalowi, wolę popytać znajomych, zerknąć na fora, czyli zrobić kilka kroków do tyłu jeżeli chodzi o usprawnienia proponowane w sieci. Przestałam ufać rankingom, bo albo opłacane, albo spamowane a jak się dowiedziałam mogę też być zupełnie nieprawdziwe.

Najlepsza (nieistniejąca) restauracja w Londynie

26 stycznia 2018

Kefta czyli marokańskie klopsiki

Klopsiki na szaszłykach! Da się i nic się nie rozpada jak się wcześniej schłodzi mięso! fot. D.Szymborska

Nigdy wcześniej nie grillowaliśmy, nabitych na szaszłyki mielonych klopsików. To kolejny marokański przepis, który nam się ogromnie spodobał w książce Jamiego Oliviera.

Jamie słynie z szybkich i bardzo efektownych przepisów, ale jak się okazuje wymyśla też takie, które wymagają sporo czasu i cierpliwości, choć wszystkie są wciąż łatwe do wykonania.

Mięso smakuje wyśmienicie, nasza wersja była tylko wołowa, ale w planach jest dodanie jagnięciny, by smak klopsików, kefty był bardziej wyrazisty.

Przepis na 6 porcji, wszystko zawijaliśmy w cienką pitę, i w ramach małych modyfikacji przepisu dodaliśmy również humus. Faza na cieciorkę trwa w najlepsze, a testowanie różnych wersji humusu sprawia wszystkim wielką frajdę, to znaczy największą sprawia jedzenie, które oczywiście jest częścią testowania…

Składniki (6 porcji):

24 stycznia 2018

3 podstawowe zasady kupowania kostiumu kąpielowego

Nowy nabytek, już rozpływany, lubię wyprzedaże fot. D.Szymborska



Kiedyś kostium kupowałam przed latem. Miał być modny a ja w nim miałam wyglądać zgrabnie. Nie patrzyłam na materiał, miał być ładny. Teraz gdy już pływam regularnie dobre kilka lat, zupełnie inaczej postrzegam kostiumy kąpielowe. Trochę podobnie do butów biegowych – mam ich dużo.
Dla tych, które dopiero zaczynają przygodę z triathlonem informacje o tym jak wybierać kostium kąpielowy bardzo się przydadzą. Wiadomo, że postanowienie noworoczne łatwiej zrealizować jak ma się ładny, nowy, modny kostium pływacki…

Czym kierować się przy wyborze kostiumu? Tak, tak nie opalacza, nie bikini….

22 stycznia 2018

Bez Gwiazdek – i niech tak pozostanie

Raj hipstera - babcine kopytka z jarmużem fot. D.Szymborska

Szanuję gwiazdki przyznawane przez przewodnik ze śmiesznym ludzikiem, z czapeczkami mam większy problem,  czytałam wiele o ich nieobiektywności, lubię jeszcze hiszpańskie słoneczka ze stacji benzynowej..

Jak ktoś się mnie pyta zaczynać od dobrych czy złych rzeczy, to zawsze odpowiadam: od tych pozytywnych…

Styczniowy wieczór w Bez* był przemiły, spędzony w świetnym towarzystwie, tematy rozmów bardzo ciekawe, atmosfera przyjemna, jednym słowem super się bawiłam.

Jeżeli chodzi o jedzenie, wino i obsługę to było naprawdę bez gwiazdek.

W styczniu restauracja proponuje 4, 5 i 6 daniowe menu degustacyjne, do tego wybór alkoholi. Kolacja kosztuje odpowiednio 90, 110, 130 złotych, do tego wina (85, 105, 125). Rzadko piszę o cenach, ale w tym wypadku myślę, że warto wiedzieć jak są one wysokie w stosunku do smaku jedzenia…i jakości obsługi. 

Rozumiem, że cena za jedzenie w restauracji to nie tylko to za ile kupione zostały produkty, ale też wynagrodzenie gotujących, serwujących, sprzątających, koszty utrzymania lokalu…i wiele innych rzeczy. Prowadzenie restauracji to trudny i wymagający biznes.

Wybraliśmy najbardziej rozbudowaną wersję. Tak jak np. w Senses pisałam o tym, że oprócz dań wymienionych w karcie serwowane jest wile dodatkowych a to przystaweczek, odświeżaczy, tak tutaj to co w karcie bez niczego dodatkowego.

Na pierwsze podano pitę z lipian z modrą kapustą i gorczycą. Pieczywo dobre, kapusta chrupiąca. Sposób podania – cóż jak nie ma gwiazdek, to na talerzyku jest serwetka i na niej leży danie. Taki styl tapas baru, który lubię w Hiszpanii nie koniecznie jako część menu degustacyjnego. Do tego wino z RPA. Dosłownie jak tylko przełknęliśmy na stół trafiły kopytka z winem z Jakubowa. Tempo było oszałamiające. Nie idę do restauracji, żeby jeść na akord! Poprosiłam o zwolnienie tempa.

Teraz o samej obsłudze – osoba nalewająca wino, mówiła do nas per ty, przerywała nasze rozmowy, po to by wygłosić przygotowaną formułkę. Dziwnie się czułam jak ktoś nade mną stoi, chrząka bo tu i teraz musi powiedzieć coś o winie. 

20 stycznia 2018

Marriott Everest Run – 2018 – relacja

Zdjęcie po 5 przejściach - jak widać humory nam dopisują! fot. SZERP


Jedno wejście z poziomu -1 na 41 piętro to 136,5metra w pionie. Każde piętro to 18 stopni, zakręt zawsze w prawo….

Prawie 200 ludzi, chodziło, chodzi i jeszcze będzie chodzić do rana po małej, dusznej klatce schodowej w Hotelu Marriott w Warszawie.

Ci wolniejsi przepuszczają, szybszych po wewnętrznej, część ma rękawiczki bo przy wchodzeniu trzyma się poręczy. Każdy ma na szyi chip który „odbija” po kolejnym wejściu. Na 21 piętrze stoi ekipa medyczna, tak długo jak sensownie odpowiadamy na ich powitanie i wyglądamy OK to możemy chodzić. Na 41 piętrze jest czytnik, potem zaczyna się kolejka do windy. Można w niej stać nawet 20 minut, podobno w nocy i nad ranem jest luźniej. Na górze, przed windą jest też picie – dwa smaki izotoniku i woda. Po zjechaniu windą na poziom -1 czynność wchodzenia należy powtórzyć. Gdy chce się wejść na Everest trzeba to zrobić 65 razy.

24 godzinne zawody. Z zamkniętymi oczami można przebywać w dwóch miejscach, z otwartymi jest łatwiej….

Ja obiecałam sobie dziś 10 wejść, myślałam, że zajmie mi to mniej czasu, niestety kolejki do windy były olbrzymie. Wejście zajmowało mi 10 do 11 minut, czekanie w kolejce „zjadało” sporo czasu. Po 5 wejściach  - w towarzystwie Jacka – przebrałam się w świeże ciuchy i weszłam kolejne 5 razy.

Po co? Dla zabawy, dla treningu, dla atmosfery….pewno też trochę dla obiadu i piwa….

18 stycznia 2018

Sałatka Cezara – wersja szwedzka Jamiego Oliviera

Nie wygląda tak dobrze jak smakuje! fot. D.Szymborska



Kilka lat temu pisała i jadłam prawdziwą sałatkę Cezara, według przepisu z lat dwudziestych, z malutkim odstępstwem o pomysłu twórcy Caesara Cardniego – dodatkiem anchois. A teraz zupełne szaleństwo – przepis na szwedzką wersję tego klasycznego dania. Autorem pomysłu jest nie kto inny tylko Jamie Olivier.

Powiem taka, taka wersja jest ucztą dla mięsożerców, bo sałata jest tylko dodatkiem. Nasza domowa wersja różni się (troszkę) od propozycji Jamiego. Nie było rzeżuchy w sklepie, nasza na balkonie pod śniegiem….to użyliśmy młodziutkich kiełków pora i to było super smaczne rozwiązanie! Dalej podmieniliśmy szwedzkie pieczywo ma włoską ciabattę.

I znowu przekonałam się, jak świetne przepisy są w książka Oliviera. Tym razem sos – jak przeczytałam listę składników to bałam się, że będzie zbyt wodnisty. Nic z tych rzeczy – w blenderze był bosko smaczny, gęsty sos. Dalej pomysł z pieczeniem pieczywa polanego sosem po gotowaniu kurczaka a przykrytym boczkiem – petarda. Lubię takie gotowanie, zawsze czegoś można się nauczyć, i jest tak smacznie….Jedyne co, to już wiem, że nie przepadam za obieraniem ze skorupek jajek przepiórczych…

Składniki (4 porcje):

17 stycznia 2018

Hiszpańskie mini klopsiki

Hiszpańskie mini klopsiki, jedno z tapas wieczoru fot. D.Szymborska



Jamiego Oliviera lubię za pomysły i bardzo szanuję to w jaki sposób przygotowane są jego książki. Wiem, że w przepisach nie ma błędów, pominiętych składników.

Nauczyłam się, że przynajmniej na początku nie należy nic usprawniać, zmieniać. Olivier podpowiada wiele praktycznych rzeczy, nawet zwykłe przepisy z jego dodatkowymi pomysłami smakują o niebo lepiej niż te, do których przywykliśmy.

Żeby przygotować takie klopsiki trzeba mieć maszynkę do mielenia mięsa, lub kupować mięso w sklepie, gdzie od razu je nam zmielą. Zwyczajnie nie jestem przekonana do mięs zmielonych i paczkowanych – co tam zostało zapakowane pozostaje tajemnicą…

Przepis na 24 malutkie klopsiki, pracochłonny i czasochłonny bo jeszcze trzeba znaleźć czas by mięso już w formie kuleczek poleżało w lodówce minimum 30 minut. Warto jednak lepić kuleczki bo ich smak zachwyca! Ważna też jest wielkość – malutkie klopsiki pasują do innych tapas w których towarzystwie powinny trafić na nasz stół.

Składniki (24 sztuki):

16 stycznia 2018

Sztuka wyboru czyli relacja z Indoor Triathlon w Holmes Place

Tym razem ciemno złota wstążeczka do pamiątkowego medalu fot. D.Szymborska


Na blogu przeważają przepisy, pewno bardziej by pasowała „sztuka mięsa” niż tekst o tym, że trzeba się wciąż uczyć wybierać. A jest między czym. Na przykład w weekend zamiast długiego wyjeżdżenia na rowerze wybrałam długie zwiedzanie wystawy Jeanne Mammen, a potem zamiast równie długiego wybiegania szukałam (długo) dobrego kabapu w tureckiej dzielnicy.

Potem napisałam sobie „na brudno” tekst o tym, że trzeba podejmować decyzje, że doba ma tylko 24 godziny, że albo treningi albo życie rodzinne i spotkania z przyjaciółmi. 

Zrozumiałam, że każdy dorosły decyduje o sobie, że nie ma sensu pisać o tym, że zobaczenie pierwszego kroku dziecka może być ważniejsze niż trening w tlenie, a  urodziny babci niż wyznaczenie nowego FTP. Bo może być inaczej: wystarczy filmik zna którym maluszek robi pierwszy, nieporadny kroczek i telefon gdy jedziemy schłodzenie i możemy złożyć życzenia babci…..

Dlatego napiszę, że dziś było super przyjemnie, że owszem czas nie powalił (gorszy niż ostatnio, a lepszy niż przedostatnio), ale za to jaka zabawa była! I z pewnością nie żałuję swoich wyborów, ale pomyślę następnym razem czy wyjazdowy weekend jest dobrym rozwiązaniem gdy mam w tygodniu (a dokładniej we wtorek) start w zawodach...

Indoor triathlon to dla mnie świetny trening zimowy. Gdy pomyślę o smogu to tym bardziej się cieszę, że dziś triathlonowałam w budynku.

Kolejny start za miesiąc i już nie mogę się doczekać.

14 stycznia 2018

Gdzie zjeść kebap w Berlinie?

Można albo stać w kolejce albo podjechać dwa przystanki dalej...


U Mustafy oczywiście. Tego można się dowiedzieć w Internecie. Sądząc po kolejce w której trzeba stać minimum godzinę, wszyscy czytają te same rankingi. Tak, tak ludzie stoją na mrozie, do budki z kebabami, międzynarodowe towarzystwo, z telefonami, kamerkami, Azjaci też są. Jak smakuje kabap Mustafy to nie wiem, bo nie cierpię kolejek tak samo jak zimna.

Wiem, za to gdzie jest zagłębie kebapów, tych co są na drugim, trzecim miejscu w rankingach. Kolejek specjalnych nie ma. Jest za to naprawdę turecko. Sporo grubych nastolatków z ciemnymi włosami, drogimi telefonami i specyficzny poczuciem humoru związanym z popychaniem i krzyczeniem do siebie. Całe rodziny – czyli grupki po 10 osób jedzące obiad.

Naprzeciw kebapowych lokalików sklep – delikatesy istambulskie (oj poszaleliśmy z zakupami, a sklep czynny też w niedzielę i można podjadać owoce – bo przecież nikt nie kupi bez spróbowania, sery też…).

Kebap Tamir – tutaj zjadłam durum kebap – naprawdę smaczny.

I wygląda na to, że nie jestem aż taką fanką tureckiego jedzenia, wystarczył mi ciepły, dobry, ze smacznymi warzywami wrap.

12 stycznia 2018

Prawdziwie szwedzkie klopsiki

Ciekawy smak - trochę anyżkowy mimo, że nie ma w nich anyżku, sos słodki i wytrawny zarazem....warto zjeść, prawdziwe, szwedzkie klopsiki fot. D.Szymborska


Wydawało mi się, że szwedzkie klopsiki sprzedawane są w restauracji w dużych sklepach meblowo wnętrzarskich…..jednak te prawdziwie szwedzkie smakują zupełnie inaczej! 

Nie, nie pojechałam do Szwecji tylko, jak to się ładnie nazywa – udałam się w podróż kulinarną z Jamiem Olivierem. Warto było.

Klopsiki są dziwne, nieoczywiste, jak dla mnie połączenie smaków jest zaskakujące. Z jednej strony słodka żurawina, wytrawny mięsny sos i klopsiki o smaku ziół i anyżku (mimo, że go nie ma). Jednak cała porcja 30 sztuk na 3 osoby zniknęła w czasie jednego obiadu...czyli smakowały wszystkim!

Uwaga to danie dla cierpliwych bo zrobienie kilkudziesięciu kuleczek jest zajęciem pracochłonnym. Warto postać w kuchni bo efektem są świetne klopsiki w ciekawym śmietanowo, cytrynowo żurawinowym sosie.

Składniki (30 sztuk):